Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Łopuszański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Łopuszański. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 marca 2021

Od samego nazwiska "Wańkowicz" do pełniejszej biografii współzałożyciela Wisły

Oto Witold Wańkowicz - w 1906 roku jako uczeń II Szkoły Realnej w Krakowie i podopieczny Tadeusza Łopuszańskiego był jednym z założycieli Wisły Kraków. 


Dzisiaj znamy dość szczegółowo biografię Wańkowicza - wiemy kiedy się urodził i zmarł, kim byli jego rodzice, gdzie studiował i gdzie pracował, wiemy gdzie spoczywa. Kilka lat temu jednak cała nasza wiedza o tej osobie ograniczała się jedynie do nazwiska. W tym artykule chcemy pokazać, jak od wzmianki zawierającej samo nazwisko doszliśmy do całkiem obszernych informacji o współzałożycielu Wisły. 

Pierwsze miesiące funkcjonowania Wisły nie są zbyt dobrze udokumentowane. Jest mało relacji prasowych z tego okresu - dziennikarze dopiero z biegiem czasu i wraz z rozwojem krakowskiego futbolu zaczęli poświęcać piłce nożnej więcej miejsca. Te notatki prasowe, które posiadamy z lat 1906-7, często zaś są bardzo lakoniczne. Oficjalne dokumenty dotyczące życia klubu zaczęły zaś powstawać dopiero w późniejszym okresie, gdy doszło do formalnej rejestracji stowarzyszenia. Dość powiedzieć, że nazwiska założycieli i pierwszych zawodników Wisły znamy jedynie z późniejszych wspomnień i opracowań. 

Te materiały to w szczególności księgi jubileuszowe Wisły z 1931 i 36 roku. W nich odnajdujemy jedynie nazwisko Wańkowicza: 


Okolicznościowy artykuł z 1921 roku dodaje do nazwiska jeszcze ciekawostkę o wyjeździe do Oksfordu i zwycięstwach w tamtejszych regatach wioślarskich. 


W "punkcie wyjście" dysponujemy zatem bardzo skromnymi danymi. Wiemy jednak, że pierwsi piłkarze Wisły byli uczniami II Szkoły Realnej. Zaglądamy więc do sprawozdania tej szkoły (na nasze szczęście ówczesne szkoły publikowały takie kroniki - wraz ze spisem uczniów). W roku szkolnym 1906/7 w klasie VII b odnajdujemy "Witolda Wańkowicza" (do tej samej klasy chodziło jeszcze kilku piłkarzy Wisły - zachęcamy do samodzielnego sprawdzenia, którzy to chłopcy). 


Samo imię i nazwisko to wciąż mało, ale już pozwala, na dalsze poszukiwania. Witoldem Wańkowiczem był brat słynnego pisarza Melchiora - on jednak urodził się w 1882 roku, w 1906 roku był już więc dorosłym mężczyzną, a nie uczniem szkoły średniej. Inny Witold Wańkowicz według wyników wyszukiwania google był w latach 30 XX wieku pracownikiem polskiej ambasady w Stanach Zjednoczonych. Urodził się w 1888 roku, "pasuje" więc wiekiem. Czy to "nasz" Witold Wańkowicz?  

Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest "brakujące ogniwo" - połączenie pomiędzy nauką w szkole średniej w Krakowie i pracą w USA. Tego ogniwa szukać należało na brytyjskich uniwersytetach, zgodnie ze wzmianką z artykułu z 1921 roku. I oto po dłuższych poszukiwaniach udało się natrafić na publikację "Downing and the two wars", opisującą losy absolwentów Downing College. Z tego opracowania dowiadujemy się, że "Witold de Wankowicz" studiował tam w latach 1909-12, faktycznie był członkiem klubu wioślarskiego i że po I Wojnie Światowej pracował w polskim ministerstwie, zaś II Wojna Światowa sprawiła, że pozostał na emigracji w Stanach! 


Fragment publikacji Gwyn Bevan, John Hicks, Peter Thomson, Downing and the two wars o losach absolwentów Downing College,  dostęp online 

Zbyt dużo elementów tej układanki zaczyna do siebie pasować, by uznać to za zwykłą zbieżność nazwisk. Nie zmienia tego nawet fakt, że Downing College znajduje się w Cambridge, nie w Oxfordzie. Tutaj autor artykułu z 1921 roku musiał się najzwyczajniej pomylić - jeżeli nie podał imienia Wańkowicza, to o jego studiach też słyszał zapewne "z drugiej ręki" i nie zweryfikował tej informacji. Oxford czy Cambrigde - wszak oba miejsca były odległe i prestiżowe. 

Gdy już z całą pewnością zidentyfikowaliśmy właściwą osobę, czego więcej możemy się dowiedzieć o życiu jednego z założycieli Wisły? 

Wiemy, że karierę w dyplomacji zaczynał w Gdańsku. W latach 1919-20 był zastępcą generalnego delegata Ministerstwa Aprowizacji i zastępcą delegata Rządu Polskiego w Gdańsku. Odpowiadał za koordynację transportów amerykańskiej pomocy żywnościowej dla Polski. Dla młodego państwa - na dodatek mierzącego się z ciężką sytuacją militarną - takie dostawy były bezcenne. Wańkowicz z odpowiedzialnej funkcji wywiązywał się znakomicie, o czym świadczy opinia służbowa: 

Człowiek niezwykle pracowity i sumienny, o rozległych horyzontach, doskonale władający językiem angielskim. W każdej sytuacji i w różnych okolicznościach mógł kompetentnie zastąpić swojego szefa. Nie tylko świetnie wywiązywał się ze swoich obowiązków, ale również inspirował i podpowiadał. Szczególnie w ciężkich chwilach, których na placówce gdańskiej nie brakowało, starał się zaszczepić personelowi polskiemu optymizm i entuzjazm. Dla Jałowieckiego był niejako podporą moralną, w chwilach zwątpienia i załamania podtrzymywał go na duchu. „Często potem − wspominał tenże − w różnych ciężkich chwilach dziękowałem opatrzności, że mi dała właśnie takiego wyjątkowego pod wszystkimi względami człowieka na mego zastępcę". 

Źródło: Zbigniew Machaliński, Mieczysław Jałowiecki - delegat Rządu Polskiego w Gdańsku w latach 1919-1920 : forma i sposób działalności konspiracyjnej Delegacji Rządu Polskiego w Gdańsku na tle nowego układu sił w Europie, Studia Gdańskie. Wizje i rzeczywistość 5/2008, 9-23, dostęp online

Schemat organizacyjny polskiej Generalnej Delegacji Ministerstwa Aprowizacji w Gdańsku, z Wańkowiczem jako zastępcą generalnego delegata. Źródło: Archiwum Państwowe w Gdańsku

Przeładunek ze statków do wagonów kolejowych mąki z amerykańskiej pomocy żywnościowej. Źródło: Archiwum Państwowe w Gdańsku


W Stanach Zjednoczonych Wańkowicz między innymi prowadził negocjacje ze stroną amerykańską w sprawie liberalizacji wzajemnych relacji handlowych. Zainteresowanych szczegółami odsyłamy na strony Departamentu Stanu USA, gdzie udostępnione są notatki służbowe z takich rozmów (przykładowo tutaj). W Bibliotece Kongresu USA odnaleźliśmy zaś zdjęcie współzałożyciela Wisły z 1938 roku, po rozmowach z amerykańskim Sekretarzem Stanu. 



Zdjęcie portretowe zaprezentowane na początku niniejszej notki to fragment fotografii wykonanej zaś w 1939 roku. Wańkowicz z ramienia ambasady zaangażowany był w organizację polskiego pawilonu na nowojorskiej Wystawie Światowej. Widzimy go przy makiecie planowanej wystawy. 



Już wcześniej - przy okazji wpisu o spoczywającym w Walii Alfredzie Konkiewiczu - wspominaliśmy o stronie findagrave.com. To portal, na którym użytkownicy dokumentują groby ze wszystkich stron świata. To bardzo pomocne w badaniach genealogicznych i w odnajdowaniu swoich zmarłych bliskich. Po raz kolejny portal ten okazał się też pomocny w ustaleniu informacji o Wiślakach. Na findagrave.com odnaleźć można nagrobek Witolda Wańkowicza - współzałożyciel Wisły zmarł w 1948 roku i spoczywa na cmentarzu Mount Olivet w Waszyngtonie. 



Podsumowując - tak wyglądał biogram Witolda Wańkowicza na samym początku, ponad 10 lat temu. 


Tak wygląda obecnie - notka biograficzna, kalendarium życia, fotografie, autograf, materiały źródłowe, miejsce spoczynku... 



Dzięki przedstawionym powyżej poszukiwaniom - rozciągniętym w czasie na przeszło 10 lat - mogliśmy przygotować na dzisiaj biografię Wańkowicza na stronę główną klubu, w ramach cyklu "Założyciele Wisły". Zapraszamy do przeczytania!

Do dalszej lektury polecamy: 

sobota, 22 września 2018

Oś czasu w strefie VIP

Za nami intensywne lato - dużo się działo w sprawach związanych z historią Wisły. Jednym z bohaterów ostatnich tygodni był Władysław Jenkner - pionier polskiej piłki nożnej, założyciel Czerwonych Kraków, którzy w 1907 roku połączyli się z Wisłą. Gościliśmy w Woli Zręczyckiej koło Gdowa - tamtejszy dworek został wybudowany właśnie przez Jenknera, dzisiaj znajduje się tam rodzinne muzeum. Pojechaliśmy do Wrocławia, gdzie udało się odnaleźć grób Jenknera, przygotowaliśmy też artykuł do wiślackiego kwartalnika R22 przedstawiający biografię tej niezwykle zasłużonej, a trochę zapomnianej postaci. Z innych spraw na wspomnienie z pewnością zasługują obchody 104 rocznicy wymarszu Pierwszej Kompanii Kadrowej ze stadionu Wisły - pomogliśmy przygotować specjalną gazetkę przypominającą tamte wydarzenia. W lipcu i sierpniu znacząco poszerzyliśmy bazę danych o wiślackich nekropoliach, w tym między innymi udało się ustalić lokalizację grobu czwartego w historii prezesa Wisły. Ponadto zeskanowaliśmy dużo zdjęć ze zbiorów TS Wisła (niedługo napiszemy więcej na ten temat).

Do tych wydarzeń dochodzi jeszcze jeden projekt, który - jesteśmy przekonani - przez wiele lat będzie rozbudzać wśród kibiców zainteresowanie historią Wisły. W strefie VIP stadionu im. Henryka Reymana powstała "Oś czasu" - wielka fototapeta przedstawiająca najważniejsze momenty w dziejach Białej Gwiazdy! Projekt udało się zrealizować dzięki wsparciu sponsora - LV Bet - a my na zaproszenie klubu mieliśmy przyjemność pomóc w realizacji tego przedsięwzięcia.



Nasza pomoc polegała na doborze materiałów do przedstawienia na osi czasu - czysta przyjemność, ale też... spory ból głowy i serca. Choćby oś czasu miała i 100 metrów, to i tak należałoby dokonać selekcji. Tutaj do zagospodarowania było niecałe 10 metrów, od razu było więc jasne, że wiele ważnych wydarzeń i wspaniałych postaci będzie musiało być pominiętych. To zrozumiałe - oś czasu nie jest kompendium historycznym, ma raczej pobudzać zainteresowanie i zachęcać do samodzielnego odkrywania dziejów Wisły - mimo wszystko decyzje, by coś z projektu wykreślić, nie były łatwe.


Jak wspomnieliśmy, oś czasu ma prawie 10 metrów. Ściana została podzielona na 14 paneli, z których każdy odpowiada z grubsza jednej dekadzie z dziejów Wisły. W każdym z paneli wyszczególnione są 3-4 najważniejsze wydarzenia z tego okresu, a krótkie teksty uzupełniają fotografie. Nie będziemy omawiać całej osi, możemy jednak zdradzić, że otwierają ją osoby Tadeusza Łopuszańskiego i Władysława Jenknera - założycieli w 1906 roku drużyn Wisły i Czerwonych. W 1907 roku Wisła i Czerwoni połączyli siły, a dzisiejsza Wisła jest spadkobierczynią obu tych klubów (drużynie Łopuszańskiego zawdzięcza nazwę, a drużynie Jenknera barwy). Zdjęcia obu założycieli zestawione są ze schematyczną mapą ówczesnego Parku Jordana - miejsca, w którym młodzi chłopcy przed ponad 110 laty uganiali się za piłką, dając początek krakowskiemu futbolowi.


Ostatnim wydarzeniem jest wyśrubowanie przez Arkadiusza Głowackiego rekordu 461 oficjalnych występów w barwach Wisły. Oś czasu zamyka zaś hasło "... dalszą historię napiszemy wspólnie!"


Cieszymy się, że mogliśmy pomóc przy realizacji tego pomysłu. Oś czasu w strefie VIP to w naszej ocenie świetny przykład na to, że przemyślany marketing generuje "wartość dodaną" dla każdej ze stron. Oś powstała dzięki finansowaniu firmy LV Bet. Dzięki tej współpracy Wisła Kraków mogła zaprezentować swoją historię i tradycję oraz stworzyć dla kibiców atrakcyjną przestrzeń na stadionie. Dla LV Bet jest to oczywiście forma reklamy - logo firmy zostało umieszczone w rogu fototapety, a nawiązanie współpracy między Wisłą i LV Bet jest jednym z wydarzeń na osi czasu. W takiej wersji przekaz reklamowy ma jednak tę zaletę, że buduje wizerunek sponsora autentycznie zaangażowanego w klub, zainteresowanego czymś więcej, niż tylko ekspozycją swojej nazwy. Wielkie brawa zatem dla LV Bet za pomoc w promowaniu historii Wisły. 

Warto wybrać się do strefy VIP by samemu zapoznać się z wiślacką osią czasu - szczególnie, że jest to tylko jedna z licznych atrakcji, czekających tam na kibiców. 
  

piątek, 8 czerwca 2018

Dlaczego symbolem Wisły jest Biała Gwiazda?

"Biała Gwiazda towarzyszyła piłkarzom od roku 1906, chociaż początkowo była bladoniebieska i to w liczbie dwóch sztuk na jednej koszulce" - takie pokraczne zdanie rozpoczyna akapit poświęcony symbolowi Wisły na wikipedii. Biała Gwiazda była niebieska i była dwoma gwiazdami? Wikipedia więcej tutaj gmatwa niż wyjaśnia, jaka więc była geneza symbolu Wisły Kraków?

By to zrozumieć, musimy cofnąć się do samych początków klubu. Wisła została założona wiosną 1906 roku przez uczniów II Szkoły Realnej, z inicjatywy ich profesora, Tadeusza Łopuszańskiego. W czasie spotkania założycielskiego ustalono nazwę, barwy i emblemat:

Profesor opowiadał, jak to w innych państwach rozwija się sport, więc i my Polacy musimy włączyć się w ten nurt. Na te słowa radość taka zapanowała, żeśmy zaczęli klaskać i niejednemu łza pokazała się w oku. Godziliśmy się na wszystko, że klub będzie nazywał się Wisła, i znowu oklaski i okrzyki: "Polacy i Wisła to Polska". Tę nasza Wisłę trzeba było mieć i na sercu. Uchwaliliśmy wiec kolor naszych koszulek w kolorze błękitnym z emblematem na lewej piersi, przepołowioną piłkę, w kolorze czarnym w poziomie, przyczym kołnierz i manszety wraz ze spodenkami miały być również koloru czarnego. - tak ten podniosły moment wspominał jeden z uczestników, Roman Wilczyński.

Próba rekonstrukcji stroju Wisły z 1906 roku na podstawie wspomnień Wilczyńskiego

Gdzie tu gwiazda? Biała, niebieska, pojedyncza, podwójna lub jakakolwiek inna? Nie ma. 

Gwiazdy pojawiły się na koszulkach innej z ówczesnych drużyn. Mowa o Czerwonych Kraków, nazywanych też drużyną Jenknera. Nie wiemy, kiedy dokładnie ten klub powstał, wiadomo, że brał udział w Turnieju Jesiennym na przełomie września i października 1906 roku. Prasa wtedy pisała, że "wśród walki na pierwszy plan wysuwają się Czerwoni". Zgodnie ze wspomnieniami piłkarza Czerwonych, Jana Weyssenhoffa, stroje sportowe zostały zamówione w Berlinie. W przysłanej stamtąd paczce młodzi chłopcy znaleźli czerwone koszulki z dwiema niebieskimi gwiazdami na piersiach. 

Jan Weyssenhoff w czerwonej koszulce z niebieskimi gwiazdami, 1907 rok 

Kiedy dokładnie klub Jenknera zamówił te stroje? Tego też niestety nie wiemy. Zamawiający mogli zlecić przesłanie czerwonych koszulek, tak, by korespondowały one z nazwą klubu. Nie jest jednak wcale wykluczone, że najpierw odebrano przesyłkę, a gdy okazało się, że z Berlina przyszły stroje akurat o takiej barwie, stwierdzono, że da ona miano klubowi. Tak czy inaczej, gwiazdy były tutaj niespodziewanym dodatkiem.

Co Czerwoni mają wspólnego z Wisłą?

Otóż od 1907 roku jest to jeden klub. Jesienią tamtego roku doszło do fuzji, przy czym należy zaznaczyć, że było to połączenie na równych prawach. Wisła nie wchłonęła Czerwonych (ani Czerwoni Wisły) - dla podkreślenia tego faktu ustalono, że po fuzji klub zachowa nazwę jednej, ale barwy drugiej drużyny.

Co skłoniło oba kluby do fuzji?

Z jednej strony Wisła borykała się z rotacją zawodników. Wisła opierała swój skład na wychowankach prof. Łopuszańskiego - uczniach II Szkoły Realnej. Była to szkoła ukierunkowana na nauki ścisłe, po zdaniu matury jej absolwenci często chcieli kontynuować naukę na politechnice. W Krakowie takiej uczelni nie było, piłkarze-uczniowie wyjeżdżali więc do Lwowa i siłą rzeczy kończyli swoją grę w barwach Wisły.

Czerwoni mieli bardziej zróżnicowaną, a dzięki temu i stabilniejszą kadrę. Obiektywnie patrząc, byli silniejsi sportowo, a chyba też organizacyjnie. Liderem drużyny był Władysław Jenkner,
jego ojciec Wiktor był odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą budowlanym. Wiktor wspierał finansowo sportowe pasje swojego syna, dzięki czemu Czerwoni zapewne dysponowali większymi środkami, niż inne kluby w tym czasie. Dlaczego więc klub Jenknera zdecydował się na fuzję? To tylko przypuszczenia, ale w 1907 roku Władysław Jenkner otrzymał powołanie do wojska. Czy jego odejście oznaczałoby koniec wsparcia od Wiktora Jenknera i Czerwoni zmuszeni byli szukać innego patrona? Tak czy inaczej, do fuzji doszło i dzisiejsza Wisła jest spadkobierczynią obu tych pionierskich klubów.

Wracamy jednak do Białej Gwiazdy. Doszliśmy do etapu, w którym symbolem Wisły były dwie niebieskie gwiazdy. Tak było w latach 1907-1910.

Wisła Kraków w czerwcu 1908

Wisła Kraków w maju 1910 roku

Dwie niebieskiej gwiazdy zastąpiono jedną białą w drugiej połowie 1910 roku. Najstarsze znane zdjęcie Wisły w koszulkach z Białą Gwiazdą wykonano 10 września 1910 roku, przy okazji meczu ze Smichovem Praga.

Najstarsze znane zdjęcie Wisły z Białą Gwiazdą, 10 września 1910

Oczywiście w takiej sytuacji nasuwa się pytanie o powód tej zmiany. Pojawienie się dwóch niebieskich gwiazd kilka lat wcześniej było dziełem przypadku, teraz jednak zastąpienie ich było świadomą decyzją. Nie zachowało się żadne oświadczenie Wisły w tej sprawie ani żadne wspomnienia ówczesnych działaczy i zawodników na ten temat, ale kwestia wydaje się dość jednoznaczna - biel gwiazdy i czerwień koszulek komponowały się w najważniejsze dla Polaków barwy. Dla Wisły Kraków piłka nożna od początku była czymś więcej niż formą aktywności ruchowej - chodziło też o element wychowawczy, o budowanie poczucia wspólnoty, o umacnianie własnej tożsamości w honorowej rywalizacji. W okresie galicyjskim Wisła podjęła szereg patriotycznych inicjatyw, których wartość wykraczała poza aspekt sportowy. Tak było na przykład z meczami z polskimi drużynami z zaboru rosyjskiego i niemieckiego - zespoły te były wyraźnie słabsze od Wisły i Krakowianie wysoko takie mecze wygrywali, najważniejsze w nich jednak było to, że poprzez futbol Polacy utrzymywali kontakt i umacniali między sobą więzi bez względu na granice zaborcze. W 1910 roku zaś Wisła rozpoczęła kampanię na rzecz autonomii polskiego sportu, która doprowadziła w 1911 roku do powołania pierwszego polskiego związku piłkarskiego, na dodatek niezależnego od władz austriackich (pisaliśmy to tym w jednym z poprzednich postów i gorąco zachęcamy do zapoznania się z tym tematem).

Szliśmy zawsze wiernie w służbie pewnej, ale wielkiej idei. Czuć się w klubie swoim jak w domu ojczystym, oddychać pełną piersią, podkreślać na każdym kroku swój czysto-narodowy, a w czasach zaborczych także niepodległościowy charakter - oto nasza idea, której służyliśmy... - tak to nastawienie opisywali działacze Wisły w 1936 roku.

Biała Gwiazda na czerwonych koszulkach podkreślała patriotycznego ducha Wisły.

Wielu kibiców może zaskoczyć fakt, że Biała Gwiazda nie zawsze była pięcioramienna. W latach 1910-14 pojawiały się też wersje sześcio- i ośmioramienne.

 
Trzy różnej typy Białej Gwiazdy z lat 1910-14

Klub miał różne komplety strojów, ale zdarzało się i tak, że w jednym meczu część zawodników miała koszulki z pięcioramiennymi, a część z sześcioramiennymi gwiazdami. Przykładem takiej sytuacji jest poniższe zdjęcie: 

Wisła Kraków we wrześniu 1911. 

Po reaktywacji Wisły w 1918 roku Biała Gwiazda już zawsze była pięcioramienna. Z biegiem czasu Biała Gwiazda stała przydomkiem czy wręcz synonimem Wisły, symbolem jednoznacznie kojarzonym z krakowskim klubem. Biała Gwiazda pojawia się wszędzie tam, gdzie jest Wisła: na flagach, szalikach, plakatach, biletach, na stadionie przy R22, ułożona z krzesełek... Możliwe jednak, że najważniejsza jest obecność Białej Gwiazdy nie na różnego typu wyobrażeniach, ale w świadomości ludzi – w sercach i umysłach całej rzeszy kibiców, sympatyków i członków klubu, dla których Biała Gwiazda to także sposób życia, silny, zahartowany w wielu przeciwnościach losu charakter, szlachetność i niezłomność.

Henryk Reyman - z Białą Gwiazdą w sercu

Polecamy do dalszej lektury: Symbole Wisły, a dokładnie: 
- Barwy

sobota, 5 maja 2018

Z nowości na stronie: Sprawozdanie Miroslava Horáčka z założenia Związku Footballistów Polskich

W ostatnich latach biblioteki, muzea i archiwa intensywnie korzystają z możliwości, jakie stwarza nowoczesna technologia. W wielu ośrodkach trwa tak zwana digitalizacja, czyli tworzenie i udostępnianie elektronicznych wersji zbiorów. Dzięki temu oryginały są chronione przed zniszczeniem, a jednocześnie zeskanowane materiały - szczególnie jeżeli nie są już objęte prawami autorskimi - stają się dostępne na niespotykaną wcześniej skalę. Wśród licznych polskich projektów wymienić można wspaniałą bazę zdjęć Narodowego Archiwum Cyfrowego i zbiory Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Digitalizacja postępuje także w innych państwach i kilka miesięcy temu zaczęliśmy przeglądać zagraniczne biblioteki cyfrowe w poszukiwaniu materiałów dotyczących Wisły Kraków. Mowa tu o prasie francuskiej, niemieckiej, austriackiej, brytyjskiej, holenderskiej, belgijskiej, hiszpańskiej, czeskiej, chorwackiej... Poszukiwania już teraz przyniosły wiele cennych znalezisk - są to zdjęcia i relacje prasowe wcześniej w Polsce nieznane. O jednym przykładzie już pisaliśmy w poście Skład odnaleziony po 107 latach i zagraniczne materiały pewnie nieraz będą jeszcze tematem postów na tym blogu.

Dzisiaj chcemy zaś przedstawić prawdziwą "perełkę" - relację bezpośredniego uczestnika jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Wisły. By dobrze zrozumieć wagę tego znaleziska, musimy nakreślić trochę kontekstu historycznego.

Wisła powstała w 1906 roku, gdy Polski nie było na mapach Europy, ale gdy jednocześnie Polacy różnymi sposobami starali się podtrzymać patriotycznego ducha, umacniać polską kulturę i w możliwie pełny sposób przygotowywać się do odzyskania niepodległości. Najłatwiej było o to w zaborze austriackim, gdzie polityka władz w porównaniu do Niemiec czy Rosji była stosunkowo liberalna. W Galicji jak wiadomo udało się nawet powołać organizacje paramilitarne, które - gdy nadeszła ku temu pora - stały się zalążkiem Wojska Polskiego. Powstanie klubów piłkarskich można rozpatrywać w tym samym patriotycznym świetle. Założycielem Wisły był Tadeusz Łopuszański - pedagog, który całe swoje życie poświęcił idei nowoczesnego wychowania. Łopuszański zmobilizował swoich uczniów do powołania klubu, bo w sporcie widział potencjał pedagogiczny - rywalizacja piłkarska przy jednoczesnej współpracy z kolegami z drużyny miała wykształcać u młodych ludzi wartościowe cechy charakteru: odwagę, odpowiedzialność, męstwo. Jednocześnie sport budował poczucie więzi, czemu symbolicznie dano wyraz w nazwie drużyny (Wisła przepływała przez każdy z trzech zaborów, "Polacy i Wisła to Polska" - taki okrzyk rozbrzmiewał na spotkaniu założycielskim). W nowatorskiej wizji Łopuszańskiego futbol był jednym z elementów programu wychowania młodych Polaków na świadomych obywateli i patriotów.

Założyciel Wisły Tadeusz Łopuszański

Myśl Tadeusza Łopuszańskiego wyznaczyła kierunek działalności Wisły. "Sprawiało nam satysfakcję to, iż szliśmy zawsze wiernie w służbie pewnej, ale wielkiej idei. Czuć się w klubie swoim, jak w domu ojczystym, oddychać pełną piersią, podkreślać na każdym kroku swój czysto-narodowy, a w czasach zaborczych także niepodległościowy charakter - oto nasza idea, której służyliśmy" - tak początki Wisły wspominali po latach jej działacze (cytat za księgą jubileuszową Wisły z 1936 roku).

Początkowo Wisła funkcjonowała w sposób nieformalny - jej działalność nie była zarejestrowana i klub nie miał podmiotowości prawnej. Po pewnym czasie dalszy rozwój klubu wymagał zalegalizowania działalności i 7 lutego 1910 roku CK Namiestnictwo we Lwowie zatwierdziło statut Wisły - w tym momencie Wisła stała się stowarzyszeniem, zgodnie z obowiązującym wówczas prawem. Następnym krokiem w rozwoju organizacyjnym było członkostwo w związku zrzeszającym różne kluby, tak jak dzisiaj drużyny piłkarskie przynależą do PZPN. Analogicznie - państwowe związki należały do międzynarodowej federacji FIFA. Wisła przystąpiła do Austriackiego Związku Piłki Nożnej (Österreichischer Fußball-Verband), bo ta organizacja posiadała jurysdykcję nad Krakowem i Galicją. Patriotycznej Wiśle taki stan rzeczy nie był jednak w smak, oznaczał bowiem kontrolę zaborcy nad polskim życiem sportowym. Wkrótce Biała Gwiazda zaczęła sprawiać Austriakom poważne kłopoty. 

Działacze Wisły nawiązali bowiem kontakty z piłkarstwem czeskim i zaczerpnęli inspirację od naszych południowych sąsiadów. Czesi posiadali własny, niezależny związek piłkarski (Český fotbalový svaz). O ile austriacki Verband należał do FIFA, o tyle czeski Svaz przystąpił do konkurencyjnej Międzynarodowej Unii Amatorskiej (Union Internationale Amateur de Football Association). FIFA uznawała regułę państwową (jedno państwo mógł w FIFA reprezentować tylko jeden związek piłkarski), UIAFA dla odmiany działała w oparciu o regułę narodowościową, ignorującą aktualne granice polityczne. Teoretycznie Polacy z każdego z trzech zaborów mogli się zjednoczyć w jednym autonomicznym, niezależnym od zaborców związku piłkarskim. Związek ten mógł zaś wystawiać do gier międzynarodowych pod egidą UIAFA swoją reprezentację. Reprezentacja Czech w 1911 roku wygrała Mistrzostwa Europy zorganizowane przez UIAFA i nie miało tu znaczenia, że Czesi nie posiadali swojego własnego niepodległego państwa. Reprezentacja Polski przed odzyskaniem niepodległości? Trudno sobie wyobrazić, jak wielki ładunek emocjonalny niosłoby to dla Polaków w tamtych czasach... 

Właśnie na taki ambitny plan autonomii dla polskiego sportu porwała się Wisła. Biała Gwiazda wystąpiła z Austriackiego Związku i zaczęła namawiać inne kluby do powołania polskiej federacji. Ostatecznie na 21 maja 1911 roku w Krakowie wyznaczono spotkanie założycielskie Związku Footballistów Polskich. W spotkaniu tym wzięło udział aż trzech działaczy czeskiego piłkarstwa. Czesi bowiem doskonale zdawali sobie sprawę ze stawki, o jaką toczyła się gra. FIFA nakazała swoim członkom bojkot konkurencyjnej UIAFA, "rozłamowcy" musieli więc jak najmocniej wspierać się wzajemnie. 

Jednym z czeskich działaczy obecnych w Krakowie był Miroslav Horáček. Kilka dni później na spotkaniu zarządu Czeskiego Svazu zdał relację z przebiegu spotkania założycielskiego polskiego związku. Relację tę wydrukowała gazeta Národní listy. Ponad 100 lat później udało nam się dotrzeć do tego artykułu dzięki czeskiej bibliotece cyfrowej. Tłumaczenie z czeskiego na polski umożliwił Google Translate i oto mamy przyjemność udostępnić dokładne sprawozdanie z jednego z najważniejszych dni w historii Wisły: 

Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę podzielić się satysfakcjonującą informacją, że ziarno zasiane w czasie zeszłorocznego meczu Wisły i Slavii wzrosło i udało się Wiśle założyć narodowy polski związek piłkarski, do którego od początku przystąpiło 10 klubów. Gdy zostałem nagle przedwczoraj wezwany przez związek abym objął reprezentowanie Č.S.F. na kongresie polskich klubów, który TS Wisła zwołała na 21 tm. na godzinę 10, przyznaję szczerze, że nie miałem dużo nadziei na pomyślny rezultat mojej misji. Mój nastrój zdecydowanie się poprawił, gdy w Pardubicach do pociągu wsiadł prezes Slavii Kruliš, który początkowo z powodu całkowitego braku czasu odmówił reprezentowania Č.S.F., jednak wraz z postępem podróży przygotowaliśmy sobie wtedy materiał i rozdzieliliśmy możliwe zadania. Kongres polskich klubów, zwołanych przez Wisłę w imię narodowego sportu, odbył się na boisku z widokiem na malownicze kontury Wawelu i w pobliżu majestatycznego kopca Kościuszki. W naszych okolicznościach urządzanie kongresu na zimnie, pośrodku rozmokłego boiska, uchodziłoby za dziwne, ale pod wrażeniem rozgrywających się wydarzeń i pod wrażeniem ognistych i szczerych przemówień przedstawicieli Wisły Januszewskiego i Orzelskiego, całe zgromadzenie nabyło zapierającego dech w piersiach rysu, którego dostarczać musiały nasze obozy i spotkania w latach 60. 

Lecz do sedna. Przewodniczący red. Januszewski na wstępie przywitał czeskich przedstawicieli - red. Kruliša, mnie jako przedstawiciela Č.S.F. i obecnego kolegę Laufra jako gościa z Czech i licznych delegatów polskich klubów: Wisły, Kresu, Wisłoki, Krakowi, Sandecji, Diany, Resovii, Polonii, Mielca, KPN Biało-Czerwonych, Tarnovii, Skawy itd. Wyjaśnił dokładnie w czym sprawa i przekazał głos Krulišowi, aby wyłożył międzynarodowe relacje piłkarskie jak i stosunek do Aust. Z.P.N. Kruliš w swoim zwyczajowym, spokojnym i rzeczowym stylu wyjaśnił naszym polskim kolegom stanowisko czeskie wobec Aust. Z. P. N. i przeciwko F.I. de F.A. i stosunek do nowej Unii Amatorskiej. Wykład jego, wyrażony w jasny i wolny sposób, by każdy mógł zrozumieć, wzbudził płomienny entuzjazm i wywarł takie wrażenie, że natychmiast nabrałem przekonania, że tym razem nasza opinia zwycięży nad wiedeńską. Entuzjastyczna owacja rozbrzmiała po jego ostatnich słowach, gdy serdecznie zaprosił polskich braci, aby nie dali się zwieść ze ścieżki samostanowienia narodowego, aby w kultywowaniu sportu widzieli element narodowego wychowania, aby nie wyzbyli się swego prawa do bycia równymi i równoprawnymi wobec innych narodów uprawiających sport. 

Do powyższego przyłączył się nie mniej żywiołowo p. Orzelski, który w doskonałej, pięknej i dla nas zrozumiałej polszczyźnie bezpośrednio zaprosił zgromadzonych delegatów, aby założyli autonomiczny narodowy polski związek piłkarski i tak jak Czesi przyłączyli się do Amatorskiej Unii Piłkarskiej. Propozycja ta przez obecnych przedstawicieli polskich klubów jednomyślnie została przyjęta i tak dokonał się jeden z najradośniejszych aktów w czesko-polskim zbliżeniu sportowych idei. Potem miałem okazję przemówić w imieniu Č.S.F., opowiedzieć o rozwoju i opisać działania Č.S.F. i wskazać pokrótce perspektywy na przyszłość oraz zakończyć wezwaniem, by nowy polski związek pracował ręka w rękę ze związkiem czeskim. Kronikarski obowiązek zmusza mnie do odnotowania, że i moja przemowa przyjęta została z bezwarunkową przychylnością i że oboje, Kruliš i ja, staliśmy się przedmiotem sympatycznych wypowiedzi, odnoszących się oczywiście do spraw, klubów i Č.S.F., które reprezentowaliśmy. Epilog polskich mówców zakończył zjazd. Č.S.F. został poproszony, by jego przedstawiciel na kongresie amatorskiej unii w Roubaix zgłosił nowy polski związek narodowy na członka amatorskiej unii. Zostały także natychmiast przeprowadzone wybory komitetu przygotowawczego w celu zredagowania statutu i rozpoczęcia działań związku. 

Dla pełności sprawozdania przekazuję, że na kongresie z wdzięcznością uznano gentelmeńskie postępowanie Aberdeen wobec Czechów i Polaków, choć Wiedeń próbował poprzez Angielską Federację (F.A. Ltd.) wymusić na Aberdeen zakaz spotkań na kontynencie (w Pradze i w Krakowie) - okoliczność ta sprowadziła na Aberdeen trzykrotne gromkie zawołanie "czołem!". Po spotkaniu wszyscy członkowie kongresu udali się pod pomnik Mickiewicza i płytę pamiątkową Kościuszki, gdzie Aberdeen zaskoczyło polską publiczność złożeniem wieńców i przemówieniami. Ten akt szacunku, spełniony w samo południe, został przez wszystkich obecnych przyjęty burzliwymi oklaskami, a zaśpiewanie polskich pieśni narodowych zakończyło uroczystości.




Sprawozdanie Miroslava Horáčka - Národní listy z 28 maja 1911 roku


Marian Orzelski, jeden z inicjatorów powołania Związku Footballistów Polskich, prezes Wisły w latach 1913-14. Prezesem Białej Gwiazdy był także syn Mariana - Tadeusz (lata 1933-1949)

Relacja czeskiego działacza dostarcza wiele nieznanych wcześniej szczegółów. Przede wszystkim zaś pozwala odczuć, jak pełni entuzjazmu byli wówczas polscy działacze, jaka patriotyczna radość przepełniała ich przy podejmowaniu tych decyzji. 

Okazuje się, że spotkanie założycielskie odbyło się pod gołym niebem na Błoniach, na tymczasowym stadionie: 


Stadion tzw. pozlotowy na krakowskich Błoniach. To tutaj powołano do życia pierwszy Polski Związek Piłkarski

Wisła nie była wówczas bogata, ale zorganizowanie sali konferencyjnej z pewnością nie przekraczało jej możliwości finansowych. Czy działacze Białej Gwiazdy uznali, że miejsce z widokiem na Wawel i Kopiec Kościuszki będzie jednak właściwsze dla tej sprawy? Bardzo wymowne jest też, że po zakończonych obradach zgromadzeni uznali za wskazane, by udać się pod Pomnik Mickiewicza i do tablicy upamiętniającej Powstanie Kościuszkowskie. 


Krakowski Rynek w początkach XX wieku. Źródło: krakow.fotopolska.eu

Horáček informuje, że zjazd wyznaczony był na godzinę 10, a w samo południe jego uczestnicy byli już na Rynku. Odliczając czas potrzebny na przemieszczenie się z Błoń pod pomnik Mickiewicza można uznać, że obrady trwały półtorej godziny. 

Uważny czytelnik zapewne zauważył, że wśród klubów-założycieli Polskiego Związku wymieniona jest "Krakowia". Pasy były przeciwnikiem niezależności polskiej piłki, Cracovia swoją pozycję budowała właśnie na dobrych relacjach z centralą w Wiedniu i wspólnie z Austriakami torpedowała inicjatywę Wisły (na przykład bojkotując Białą Gwiazdę, organizując konkurencyjne mecze o tej samej porze albo zajmując stadion pozlotowy w terminie, w którym Wisła planowała urządzić spotkania). Czy w ostatniej chwili Cracovia zmieniła zdanie i przyłączyła się do ruchu na rzecz autonomii polskiego sportu? Nic z tego, to była pomyłka w druku i następnego dnia Národní listy zamieściły sprostowanie - chodziło o klub Krakus: 


Na wyjaśnienie zasługuje jeszcze obecność w relacji Szkotów z Aberdeen. Za pośrednictwem Czechów Wiśle udało się zaprosić do Krakowa FC Aberdeen - było to wielkie wydarzenie, polskie kluby nigdy wcześniej nie grały bowiem z tak silnym rywalem, z profesjonalną brytyjską drużyną. Biała Gwiazda wyznaczyła zjazd założycielski Polskiego Związku właśnie na dzień meczu z Aberdeen - dzięki temu inicjatywa Wisły mogła zyskać jeszcze większą uwagę opinii publicznej, a jednocześnie mecze ze Szkotami były świadectwem tego, że autonomia nie oznacza izolacji i bojkot Austriaków i FIFA nie skaże polskiej piłki na wegetację. Jak wiemy z relacji Horáčka, Austriacki Verband próbował wywrzeć na Aberdeen naciski w celu odwołania wizyty pod Wawelem. Szkoci jednak nie przejęli się tymi sugestiami, czym zaskarbili sobie wdzięczność Polaków. Okazaniem szacunku Mickiewiczowi i Kościuszce Szkoci już do reszty podbili serca Krakowian. 


FC Aberdeen w 1911 roku w Krakowie


Jakie były dalsze losy Związku Footballistów Polskich? Nie przetrwał on długo - już dwa miesiące później Wisła decyduje się powrócić do Austriackiego Związku, w jakiś czas później "śmiercią naturalną" umiera też UIAFA. O powrocie Wisły do Austriackiego Verbandu zadecydował podział wśród polskich klubów - nie wszystkie bowiem poparły ZFP. Idea ta znalazła spory odzew wśród małych klubów, jednak te silniejsze jednak Cracovia, Pogoń i Czarni Lwów nie zdecydowały się na separatystyczny krok. Akcja zainicjowana przez Wisłę przyniosła jednak sukces - Austriacy dostrzegli, że muszą się liczyć z ambicjami Polaków i muszą pójść na ustępstwa. Verband zrozumiał, że nie może działać centralistycznie i zgodził się na powołanie Związku Polskiego Piłki Nożnej jako swojego "oddziału" w Galicji. ZPPN uzyskał pewną autonomię i w tej sytuacji Wisła uznała, że dalszy podział wśród polskich klubów przyniesie sprawie narodowej więcej szkody niż pożytku. 

Powołanie Związku Footballistów Polskich - pierwszego polskiego związku piłki nożnej - uznajemy za jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Wisły. Historia ta dowodzi także, że dla Białej Gwiazdy futbol nie był po prostu kopaniem piłki - chodziło o coś więcej. 

Polecamy do dalszej lektury: 

- Wisła a Związek Footballistów Polskich - szczegółowe omówienie historii ZFP
- Österreichischer Fußball-Verband - historia austriackiego Verbandu i związków Wisły z nim
- Český fotbalový svaz - historia czeskiego svazu i konktaków Wisły z Czechami
- UIAFA - krótkie dzieje organizacji konkurencyjnej względem FIFA
- Związek Polski Piłki Nożnej - losy autonomicznego "pododdziału" Verbandu


sobota, 24 marca 2018

Wielka Księga Adresowa Królewskiego Stołecznego Miasta Krakowa

W pewnym zakładzie psychiatrycznym była biblioteka dla podopiecznych. Jeden z pacjentów codziennie wypożyczał nową książkę i oddawał ją następnego dnia, twierdząc, że zdążył ją przeczytać. Bibliotekarz powątpiewał w te zapewnienia i postanowił zażartować sobie z chorego. Przyniósł z domu książkę telefoniczną i wypożyczył ją, mówiąc, że jest to nowa i bardzo wysoko oceniana sztuka teatralna. Następnego dnia, jak zawsze, pacjent przychodzi wymienić książkę i bibliotekarz pyta się szyderczo:

- Jak się panu podobała ta pozycja?

Na co pacjent odpowiada:

- Bardzo wartościowa lektura. Sama akcja sztuki co prawda dość miałka, ale za to jaka imponująca obsada!

Nasza fascynacja historią Wisły może niekiedy podpadać pod lekkie szaleństwo. W poszukiwaniu informacji o dziejach Białej Gwiazdy gotowi jesteśmy nawet zarwać noc i czytać książkę telefoniczną.

Trzeba jednak wyjaśnić, że w przeszłości porządna książka telefoniczna (a w czasach, gdy telefony nie były jeszcze powszechne - książka adresowa) była bezcennym źródłem informacji. Zawierała nie tylko dane kontaktowe osób prywatnych, ale także ogłoszenia punktów usługowych i handlowych, informacje o urzędach, stowarzyszeniach i innych instytucjach, często nawet spisy właścicieli poszczególnych nieruchomości. W internecie dostępnych jest wiele krakowskich ksiąg adresowych z różnych lat, my przyjrzeliśmy się tym pochodzącym z czasów galicyjskich.

Okładka Wielkiej Księgi Adresowej z 1912 roku


W Krakowie na początku XX wieku co roku publikowana była Wielka Księga Adresowa Królewskiego Stołecznego Miasta Krakowa (oraz Podgórza, które było wówczas odrębnym miastem). Księgę wydawał Stefan Mikulski i spółka. Każdy rocznik liczył kilkaset stron i już rzut oka na takie wydawnictwo budzi podziw i uznanie dla ogromu pracy, jaki należało włożyć w publikację. Skany Wielkiej Księgi dostępne są między innymi na stronach Małopolskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Jakie wiślackie informacje możemy tam znaleźć? Przykładowo:

Zawód i miejsce zamieszkania założyciela Wisły i pierwszego prezesa, Tadeusza Łopuszańskiego:



Zawód i miejsce zamieszkania Mariana Orzelskiego, prezesa Wisły w latach 1913-14




Dane kontaktowe gazety Głos Narodu, której redaktorem naczelnym był Antoni Beaupre, prezes Wisły w latach 1911-12

Informacje o rodzinie Reymanów (synowie Franciszki: Henryk, Jan i Stefan byli jeszcze widocznie zbyt młodzi, by zostać odrębnie wpisanymi do księgi adresowej):







Czy tego rodzaju wycinki wnoszą coś wartościowego do naszej wiedzy o losach Wisły Kraków? To trochę jak układanie puzzli - pojedynczy kawałek sam w sobie nie ma znaczenia, ale gdy zgromadzimy więcej elementów i zauważymy, że niektóre do siebie pasują, to zacznie wyłaniać się pełniejszy obraz. Zerknijmy na to ogłoszenie:


Są to informacje o krakowskiej filii czeskiego Banku Przemysłowego. Wśród zatrudnionych tam urzędników odnajdujemy Ignacego Moesera, działacza Wisły. Z innych źródeł wiemy, że Moeser był członkiem wiślackiej komisji rewizyjnej, a w 1911 roku był kierownikiem drużyny w czasie wyjazdu Białej Gwiazdy do Czech (pisaliśmy już o tym w jednym z wcześniejszych postów). Te fakty nabierają głębszego sensu w połączeniu z notatką z Księgi Adresowej: 
- do obowiązków komisji rewizyjnej należał nadzór nad finansami klubu. Doświadczenie zawodowe Moesera z pracy w banku na pewno było pomocne w realizacji tych zadań.
- Moeser pracował w czeskiej firmie, w biurze na codzień spotykał się z Czechami (wystarczy spojrzeć na nazwiska innych urzędników) - można przypuszczać, że w jakimś stopniu posługiwał się językiem czeskim. Był więc osobą, która mogła efektywnie reprezentować klub w kontaktach z czeskimi klubami i działaczami, a Wisła kontakty te miała wówczas bardzo intensywne (w samym 1911 roku Biała Gwiazda rozegrała 16 spotkań z drużynami czeskimi). 

Takimi drobnymi krokami możemy powoli rozbudować bazę danych o historii Wisły. 

Nazwisko Moeser odnajdujemy w jeszcze jednym interesującym dokumencie: w 1948 roku Ignacy Moeser jako ławnik Sądu Okręgowego w Krakowie wydał wyrok skazujący kilkunastu SS-manów za zbrodnie dokonane przez nich w obozach koncentracyjnych. Czy to ten sam Ignacy Moeser? Prawdopodobnie tak, ale pewności nie mamy - zebraliśmy jeszcze zbyt mało kawałków, by dokończyć ten fragment historycznej układanki.