Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysław Jenkner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysław Jenkner. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 lutego 2024

Błędna identyfikacja historycznej fotografii: Wojciech Marchwicki, a nie Władysław Jenkner

Historia potrafi zaskakiwać nawet w najbardziej niespodziewanych momentach. Tak też stało się niedawno, gdy zorientowaliśmy się w błędnej identyfikacji historycznej fotografii.

Początkowo uznawaliśmy, że na fotografii przedstawiony jest Władysław Jenkner, inżynier i założyciel drużyny Czerwonych Kraków, która później połączyła się z Wisłą Tadeusza Łopuszańskiego. Zdjęcie jednego z pionierów polskiej piłki nożnej miało dla nas wielką wagę, jednakże okazało się, że postać na fotografii to w rzeczywistości Wojciech Marchwicki, prawnik i konsul honorowy Węgier!

Pomyłka ta wynikała z faktu, że zdjęcie Marchwickiego znajdowało się w rodzinnych zbiorach prawnuka Jenknera. Nie jest jasne, jaka była relacja Władysława Jenknera i Wojciecha Marchwickiego (wspólna służba w wojsku?), ale fotografia Marchwickiego znajduje się wśród pamiątek rodzinnych prawnuka Jenknera. Obaj mężczyźni byli bardzo podobni, stąd początkowa błędna identyfikacja tej fotografii.

 Z lewej - jak się okazuje - Wojciech Marchwicki. Po prawej Władysław Jenkner 

Całe zamieszanie udało się rozwikłać dzięki wystawie "Stał dwór szlachecki" w Muzeum Podgórza, gdzie opowiadano o dziejach Piasków Wielkich, których mieszkańcem był Marchwicki. To właśnie tam udało się zidentyfikować prawdziwą tożsamość mężczyzny na fotografii. Niestety, błędnie zidentyfikowana fotografia zdążyła trafiłć do wydanej w 2018 roku książki "Niepodległa Polska - odrodzona Wisła", przybliżającej sylwetkę Jenknera.

Cała sytuacja pokazuje, jak ważne jest zachowanie otwartości na nowe źródła oraz weryfikowanie przyjętych ustaleń w procesie zgłębiania historii. Nawet najbardziej pewne informacje mogą okazać się nietrafione, dlatego ciągłe poszerzanie wiedzy i analiza danych są kluczowe dla właściwego zrozumienia przeszłości.


Fotografie Wojciecha Marchwickiego na wystawie w Muzeum Podgórza:






środa, 26 czerwca 2019

Czy tak wygląda grób naszego bohatera - pułkownika Konkiewicza?

Na stronie historiawisly.pl staramy się udokumentować miejsca pochówku działaczy i sportowców Wisły Kraków. Wspominaliśmy już poprzednio na tym blogu, że dział "Wiślackie Nekropolie" to jedna z najważniejszych części naszego portalu. Rozbudowując bazę danych o wiślackich nekropoliach chcemy uhonorować tych, którzy odeszli, pokazać, że nie zostali zapomniani, umożliwić współczesnym kibicom odwiedzenie grobów ludzi, którzy w przeszłości budowali potęgę Wisły.

Co jakiś czas udaje nam się "odnaleźć" zapomniane do tej pory mogiły. Przykładowo w zeszłym roku - zupełnie przypadkowo, poszukując innych grobów - natknęliśmy się na miejsce spoczynku Antoniego Januszewskiego, prezesa Wisły w latach 1912-13. Do wielu cmentarzy docieramy osobiście, jak na przykład do Wrocławia na nekropolię Osobowicką, gdzie spoczywa jeden z założycieli Wisły, Władysław Jenkner. Do innych miejsc ze względu na odległość nie jesteśmy w stanie udać się osobiście. Niekiedy pomagają nam kibice Białej Gwiazdy rozsiani po całym świecie - przykładem mogą być fani z Chicago, opiekujący się wiślackimi grobami za oceanem. Ciągle pozostaje wiele cmentarzy czekających na sprawdzenie i udokumentowanie. Miejsca pochówku Wiślaków odzwierciedlają bowiem skomplikowane losy naszej ojczyzny - sportowców i działaczy Białej Gwiazdy zawierucha dziejowa często rzucała w odległe zakątki globu.

Internet dostarcza jednak zupełnie niespodziewanych narzędzi do radzenia sobie z takimi zagadnieniami. Uwierzylibyście, że istnieją portale społecznościowe koncentrujące się na grobach i cmentarzach? Nie jest to pomysł tak absurdalny, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Ludzie na całym świecie próbują odtworzyć swoje drzewa genealogiczne i poszukują miejsc pochówku swoich przodków. Na stronach takich jak findagrave.com użytkownicy bezinteresownie wymieniają się informacjami o grobach - można na przykład złożyć prośbę o zdjęcie konkretnej mogiły, choćby oddalonej o tysiące kilometrów. Inny użytkownik - mieszkający akurat w jej pobliżu - odpowiada na tę prośbę udostępniając zdjęcie.

Postanowiliśmy skorzystać z tej możliwości, by odnaleźć informacje o Wiślakach spoczywających w Wielkiej Brytanii. Wielu zawodników i działaczy Wisły przed 1939 rokiem było zawodowymi żołnierzami. Jak wiadomo, w czasie II Wojny Światowej wielu Polaków przedostało się na Zachód by po Kampanii Wrześniowej kontynuować walkę o wolność. Wielu z nich już nie ujrzało Polski i spoczęło w obcej ziemi.

Taki los stał się udziałem Alfreda Konkiewicza. Alfred - urodzony w 1893 roku - był piłkarzem Wisły w latach 1910-1919. Jest w ścisłym gronie tych osób, którym zawdzięczamy istnienie Wisły - w 1918 roku brał udział w reaktywacji klubu po czterech latach niebytu. Wisła zawiesiła bowiem działalność na czas I Wojny Światowej. Sam Konkiewicz w czasie Wielkiej Wojny wstąpił do Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego. Ciężko ranny w boju pod Pasieczną dostał się do rosyjskiej niewoli - zbiegł z niej po kilku miesiącach i kontynuował walkę. Od 1918 roku był żołnierzem odrodzonego Wojska Polskiego, walczył między innymi w wojnie polsko-bolszewickiej. W II RP był związany z 20 Pułkiem Piechoty Ziemi Krakowskiej (zobacz nasz stary post o... wigilii w 20 pp). Zasiadał we władzach Towarzystwa Sportowego Wisła, był też członkiem zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. We wrześniu 1939 roku służył jako dowódca 70 pułku piechoty. Brał udział w bitwie nad Bzurą, trafił do niemieckiej niewoli i został osadzony w obozach jenieckich. Po wojnie zamieszkał w Wielkich Brytanii. Według dostępnych w internecie informacji spoczął w 1953 roku na cmentarzu we Wrexham w Walii.

Na stronie findagrave.com poprosiliśmy o zdjęcie jego mogiły i po kilku miesiącach otrzymaliśmy odpowiedź. Powiadomienie o tym, że ktoś spełnił naszą prośbę, przyjęliśmy z radością - samą fotografię jednak ze smutkiem. Oto zdjęcie, które otrzymaliśmy:


Pusty teren, bez nagrobka, bez choćby tabliczki pamiątkowej... Czy tak właśnie wygląda mogiła Alfreda Konkiewicza, bohaterskiego żołnierza, pułkownika Wojska Polskiego?

Niestety, wygląda na to, że tak właśnie jest. Lokalizację grobu potwierdza baza danych gminy Wrexham. Wiemy, że na polskich żołnierzy w Wielkiej Brytanii po 1945 roku nie czekały honory ani splendory, jednak bezimienny grób dla takiej postaci jak Alfred Konkiewicz - to wielka przykrość...



Czy coś można w tej sprawie zrobić? Przykład dali wspomniani już kibice Wisły z Chicago. Gdy dowiedzieli się, że w Cleveland w bezimiennym grobie spoczywa przedwojenny zapaśnik Wisły Stanisław Radwan postanowili działać. Problemem nie była nawet odległość (Cleveland od Chicago dzieli 600 kilometrów). Zorganizowali zbiórkę pieniędzy, załatwili stosowne pozwolenia i ufundowali kamień nagrobny.

Grób Stanisława Radwana w USA przed i po akcji kibiców z Chicago

Może w Walii lub Liverpoolu (miasto Beatlesów od grobu Konkiewicza dzieli 50 kilometrów) są kibice Wisły, którzy byliby w stanie skontaktować się z zarządem cmentarza we Wrexham, zapytać o warunki i koszty postawienia choćby skromnej tabliczki poświęconej pułkownikowi Konkiewiczowi? Wspólnymi siłami moglibyśmy zgromadzić środki potrzebne do odpowiedniego uhonorowania tej postaci.


sobota, 22 września 2018

Oś czasu w strefie VIP

Za nami intensywne lato - dużo się działo w sprawach związanych z historią Wisły. Jednym z bohaterów ostatnich tygodni był Władysław Jenkner - pionier polskiej piłki nożnej, założyciel Czerwonych Kraków, którzy w 1907 roku połączyli się z Wisłą. Gościliśmy w Woli Zręczyckiej koło Gdowa - tamtejszy dworek został wybudowany właśnie przez Jenknera, dzisiaj znajduje się tam rodzinne muzeum. Pojechaliśmy do Wrocławia, gdzie udało się odnaleźć grób Jenknera, przygotowaliśmy też artykuł do wiślackiego kwartalnika R22 przedstawiający biografię tej niezwykle zasłużonej, a trochę zapomnianej postaci. Z innych spraw na wspomnienie z pewnością zasługują obchody 104 rocznicy wymarszu Pierwszej Kompanii Kadrowej ze stadionu Wisły - pomogliśmy przygotować specjalną gazetkę przypominającą tamte wydarzenia. W lipcu i sierpniu znacząco poszerzyliśmy bazę danych o wiślackich nekropoliach, w tym między innymi udało się ustalić lokalizację grobu czwartego w historii prezesa Wisły. Ponadto zeskanowaliśmy dużo zdjęć ze zbiorów TS Wisła (niedługo napiszemy więcej na ten temat).

Do tych wydarzeń dochodzi jeszcze jeden projekt, który - jesteśmy przekonani - przez wiele lat będzie rozbudzać wśród kibiców zainteresowanie historią Wisły. W strefie VIP stadionu im. Henryka Reymana powstała "Oś czasu" - wielka fototapeta przedstawiająca najważniejsze momenty w dziejach Białej Gwiazdy! Projekt udało się zrealizować dzięki wsparciu sponsora - LV Bet - a my na zaproszenie klubu mieliśmy przyjemność pomóc w realizacji tego przedsięwzięcia.



Nasza pomoc polegała na doborze materiałów do przedstawienia na osi czasu - czysta przyjemność, ale też... spory ból głowy i serca. Choćby oś czasu miała i 100 metrów, to i tak należałoby dokonać selekcji. Tutaj do zagospodarowania było niecałe 10 metrów, od razu było więc jasne, że wiele ważnych wydarzeń i wspaniałych postaci będzie musiało być pominiętych. To zrozumiałe - oś czasu nie jest kompendium historycznym, ma raczej pobudzać zainteresowanie i zachęcać do samodzielnego odkrywania dziejów Wisły - mimo wszystko decyzje, by coś z projektu wykreślić, nie były łatwe.


Jak wspomnieliśmy, oś czasu ma prawie 10 metrów. Ściana została podzielona na 14 paneli, z których każdy odpowiada z grubsza jednej dekadzie z dziejów Wisły. W każdym z paneli wyszczególnione są 3-4 najważniejsze wydarzenia z tego okresu, a krótkie teksty uzupełniają fotografie. Nie będziemy omawiać całej osi, możemy jednak zdradzić, że otwierają ją osoby Tadeusza Łopuszańskiego i Władysława Jenknera - założycieli w 1906 roku drużyn Wisły i Czerwonych. W 1907 roku Wisła i Czerwoni połączyli siły, a dzisiejsza Wisła jest spadkobierczynią obu tych klubów (drużynie Łopuszańskiego zawdzięcza nazwę, a drużynie Jenknera barwy). Zdjęcia obu założycieli zestawione są ze schematyczną mapą ówczesnego Parku Jordana - miejsca, w którym młodzi chłopcy przed ponad 110 laty uganiali się za piłką, dając początek krakowskiemu futbolowi.


Ostatnim wydarzeniem jest wyśrubowanie przez Arkadiusza Głowackiego rekordu 461 oficjalnych występów w barwach Wisły. Oś czasu zamyka zaś hasło "... dalszą historię napiszemy wspólnie!"


Cieszymy się, że mogliśmy pomóc przy realizacji tego pomysłu. Oś czasu w strefie VIP to w naszej ocenie świetny przykład na to, że przemyślany marketing generuje "wartość dodaną" dla każdej ze stron. Oś powstała dzięki finansowaniu firmy LV Bet. Dzięki tej współpracy Wisła Kraków mogła zaprezentować swoją historię i tradycję oraz stworzyć dla kibiców atrakcyjną przestrzeń na stadionie. Dla LV Bet jest to oczywiście forma reklamy - logo firmy zostało umieszczone w rogu fototapety, a nawiązanie współpracy między Wisłą i LV Bet jest jednym z wydarzeń na osi czasu. W takiej wersji przekaz reklamowy ma jednak tę zaletę, że buduje wizerunek sponsora autentycznie zaangażowanego w klub, zainteresowanego czymś więcej, niż tylko ekspozycją swojej nazwy. Wielkie brawa zatem dla LV Bet za pomoc w promowaniu historii Wisły. 

Warto wybrać się do strefy VIP by samemu zapoznać się z wiślacką osią czasu - szczególnie, że jest to tylko jedna z licznych atrakcji, czekających tam na kibiców. 
  

piątek, 17 sierpnia 2018

Wizyta w Woli Zręczyckiej. Dworek przesiąknięty historią.

Dwa tygodnie temu mieliśmy przyjemność odwiedzić dworek w Woli Zręczyckiej koło Gdowa. Dworek ten wybudował Władysław Jenkner, jeden z założycieli Wisły Kraków, obecnie zaś znajduje się tam prywatne muzeum prowadzone przez prawnuka Władysława p. Krzysztofa wraz z żoną p. Anetą. Zapraszamy do przeczytania relacji z naszych odwiedzin!

Wola Zręczycka znajduje się za Wieliczką, koło Gdowa, niecałą godzinę jazdy od Krakowa. Na miejsce pojechaliśmy krajową A4, skręcając w lokalne drogi tuż przed Kłajem. Po minięciu łowiska w Nieznanowicach i przecięciu rzeki Raby zaczęliśmy wspinać się wąziutką drogą na szczyt wzgórza. Mieliśmy szczęście, że nikt nie jechał z naprzeciwka, gdyż byłby autentyczny problem z wyminięciem się. Po kilku minutach zza kolejnego zakrętu wyłonił się nasz punkt docelowy - Dwór Feillów.


Drewniany dworek prezentuje się sielankowo - daje poczucie przeniesienia się w czasy Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Wspaniale prezentuje się też szeroki ogród, pełen kwiatów i drzew rzucających przyjemny cień. Istna Arkadia. Okazuje się jednak, że losy tego miejsca były znacznie bardziej burzliwe, niż wskazywałby obecny wygląd. O tym opowiedzieli nam właściciele - p. Krzysztof i p. Aneta, którzy przywitali nas na ganku i zaprosili do wnętrza dworu. 

Prawdopodobnie już w zamierzchłych średniowiecznych albo i wcześniejszych czasach miejsce to było zamieszkałe - sugeruje to strategiczne położenie na szczycie wzgórza, koło rzeki. Pierwsze historyczne wzmianki pochodzą jednak z połowy XIX wieku - wtedy majątek ten zakupiła Anna Feill z domu Olszańska. Była ona córką powstańca listopadowego, który musiał uciekać do Wiednia. Anna poślubiła tam Rudolfa Feilla, który z kolei był synem Francuza, który do Wiednia uciekł przed Rewolucją Francuską. Tak oto wielkie historyczne zawirowania splotły losy tej dwójki. Anna po śmierci męża postanowiła wrócić na ziemie polskie i zamieszkała właśnie koło Gdowa. 

Władysław Jenkner ożenił się z wnuczką Anny, Malwiną Feill. Gdy w czasach II RP stary dworek spłonął od uderzenia pioruna, to właśnie Jenkner zajął się odbudową i zaprojektował nowy budynek. Władysław był przedsiębiorcą budowlanym, miał więc niezbędne doświadczenie i umiejętności, wygląd dworku świadczy też, że nie brakowało mu zmysłu estetycznego. 

Jenkner dużo czasu spędzał poza rodzinnym majątkiem. Z racji wykonywanego zawodu musiał przebywać tam, gdzie aktualnie realizował projekty budowlane. II Wojna Światowa zastała go w Rzeszowie, gdzie pracował w Polskich Zakładach Lotniczych. Tuż przed zajęciem miasta kazał zasypać maszyny zakładowe piaskiem, by okupant nie miał z nich pożytku. Lata wojenne Jenkner spędził we Lwowie. W tym samym czasie Dwór w Woli Zręczyckiej stał się schronieniem i bazą zaopatrzeniową dla partyzantów. Po wojnie rodzina chciała tutaj na nowo ułożyć sobie życie, nowe realia szybko jednak dotarły i do Zręczyc. Władze komunistyczne wywłaszczyły Jenknerów i dosłownie wyrzuciły ich z rodzinnego majątku. Władysław z żoną wyjechali do Wrocławia, tam Jenkner probował ponownie prowadzić firmę budowlaną. Ponownie stracił wszystko, gdy władza "wzięła się" za prywatnych przedsiębiorców i biznes Władysława zrujnowały domiary podatkowe. Jenkner zmarł w 1955 roku. 

W czasach PRL Dwór Feillów był ośrodkiem szkoleniowo-wypoczynkowym Politechniki Krakowskiej. Zdaje się, że przeprowadzano tutaj różne architektoniczne eksperymenty. Przykładowo pierwsze piętro dworku wyremontowano dosłownie nadużywając betonu - był do pomysł conajmniej dziwny, zważywszy, że cała konstrukcja budynku jest drewniana. Rozpoczęto też kopanie... bunkrów, tego projektu jednak nie dokończono. 

Po 1989 roku potomkowie Władysława Jenknera rozpoczęli sądową batalię o odzyskanie rodzinnego majątku. By tego dokonać musieli udowodnić, że... wywłaszczenie przez komunistów było bezprawne. Manifest PKWN z 1944 roku zapowiadał wywłaszczenie majątków o powierzchni większej niż 50 hektarów, Wola Zręczycka była tymczasem mniejsza. Paradoksalnie to właśnie na mocy Manifestu lipcowego udało się majątek odzyskać, bo rodzina wykazała, że komuniści wyrzucając Jenknera z Dworku złamali swoje własne dekrety. Sprawa sądowa trwała jednak bardzo długo i dopiero kilka lat temu Dwór Feillów powrócił w rodzinne ręce. 

Tej pasjonującej historii słuchaliśmy w salonie Dworu z ust prawnuka Władysława p. Krzysztofa i jego żony p. Anety - obecnych gospodarzy tego miejsca. Jednocześnie podziwialiśmy wnętrze dworu, gdzie mimo burzliwych dziejów zachowało się dużo mebli, starych sprzętów domowych, obrazów. Ponownie mieliśmy poczucie przeniesienia się w czasie w odległą epokę, a barwna opowieść gospodarzy ożywiała minione postaci i wydarzenia... 


p. Krzysztof i p. Aneta opowiadają historię Dworu Feillów

Mimo tak skomplikowanych losów zachowało się wiele rodzinnych pamiątek. Dla nas oczywiście najcenniejsze były te dotyczące Władysława Jenknera i jego ojca Wiktora. Władysław był liderem drużyny Czerwonych Kraków. Klub ten powstał w 1906 roku, a jego patronem był Wiktor, przedsiębiorca budowlany. To prawdopodobnie właśnie dzięki wsparciu finansowemu Wiktora Czerwoni mogli zakupić zagranicą profesjonalne stroje sportowe. W 1907 roku klub Jenknera połączył się z Wisłą założoną także w 1906 roku przez Tadeusza Łopuszańskiego. Była to fuzja na równych prawach - po połączeniu klub zachowywał nazwę jednej i barwy drugiej drużyny. Dzisiejsza Wisła jest więc spadkobierczynią obu klubów i dlatego Władysława Jenknera nazywamy jednym z założycieli Wisły. To właśnie od Czerwonych wywodzą się barwy Wisły i symbol gwiazdy. 

W rodzinnych wspomnieniach zachowała się pamięć o tym, że Władysław w młodości był sportowcem i grał w piłkę nożną, państwo Krzysztof i Aneta nie mieli jednak świadomości, że Jenkner był postacią tak znaczącą w historii polskiej piłki nożnej. My z kolei nie znaliśmy jego prywatnych losów i historii jego życia. W tym miejscu p. Krzysztofowi i p. Anecie należą się wielkie podziękowania, bo to dzięki ich dbałości o historię zachowało się tyle szczegółów i można odbudowywać pamięć o Władysławie Jenknerze. Po obszerniejszą biografię zapraszamy na naszą stronę, w tym miejscu przedstawimy kilka pamiątek. 

W Dworze Feillów jest przykładowo świadectwo szkolne Władysława z 1907 roku (ocena celująca z wuefu, nieco niższe noty z innych przedmiotów). 


W jednej z gablot znajduje się szereg pamiątek: jest tu między innymi książeczka wojskowa Władysława wraz z Krzyżem Walecznych za wojnę polsko-bolszewicką, Znak Pancerny (odznaka nadawana żołnierzom formacji pancernych, odznaka Jenknera ma numer 18), karty wizytowe, papierośnica. 

Sporo dokumentów dotyczy spraw wojskowych - zachowała się przykładowo karta mobilizacyjna z 1913 roku i mianowanie Władysława Jenknera na porucznika z 1916 roku:


W końcu nie można też nie wspomnieć o zdjęciach Władysława Jenknera. W dotychczasowych opracowaniach dotyczących historii polskiej piłki Jenkner był co najwyżej wymieniany z imienia i nazwiska, obecnie mamy zaś liczne fotografie i wiemy jak wyglądał ten pionier polskiego futbolu: 





W Dworze Feillów znajduje się o wiele więcej dokumentów i pamiątek - większość z nich dopiero czeka na szczegółowe przeglądniecie, opracowanie i zeskanowanie. Mamy obietnicę p. Krzysztofa i p. Anety, że jeżeli wśród tych materiałów znajdą się kwestie piłkarskie, to dostaniemy o tym informację!

Po kilku przyjemnie spędzonych godzinach opuściliśmy Dworek w Woli Zręczyckiej z przekonaniem, że do tak pięknego miejsca jeszcze wrócimy. 

Prywatne muzeum w Woli Zręczyckiej jest otwarte dla zwiedzających po wcześniejszym umówieniu się z gospodarzami. W Dworku można też wynająć pokój noclegowy, zorganizować konferencję lub szkolenie, sesję fotograficzną lub wesele plenerowe. Po więcej informacji zapraszamy na stronę p. Krzysztofa i p. Anety. 


Do dalszej lektury polecamy zaś: 

*Kolekcję rodzinnych pamiątek Władysława oraz Wiktora

piątek, 8 czerwca 2018

Dlaczego symbolem Wisły jest Biała Gwiazda?

"Biała Gwiazda towarzyszyła piłkarzom od roku 1906, chociaż początkowo była bladoniebieska i to w liczbie dwóch sztuk na jednej koszulce" - takie pokraczne zdanie rozpoczyna akapit poświęcony symbolowi Wisły na wikipedii. Biała Gwiazda była niebieska i była dwoma gwiazdami? Wikipedia więcej tutaj gmatwa niż wyjaśnia, jaka więc była geneza symbolu Wisły Kraków?

By to zrozumieć, musimy cofnąć się do samych początków klubu. Wisła została założona wiosną 1906 roku przez uczniów II Szkoły Realnej, z inicjatywy ich profesora, Tadeusza Łopuszańskiego. W czasie spotkania założycielskiego ustalono nazwę, barwy i emblemat:

Profesor opowiadał, jak to w innych państwach rozwija się sport, więc i my Polacy musimy włączyć się w ten nurt. Na te słowa radość taka zapanowała, żeśmy zaczęli klaskać i niejednemu łza pokazała się w oku. Godziliśmy się na wszystko, że klub będzie nazywał się Wisła, i znowu oklaski i okrzyki: "Polacy i Wisła to Polska". Tę nasza Wisłę trzeba było mieć i na sercu. Uchwaliliśmy wiec kolor naszych koszulek w kolorze błękitnym z emblematem na lewej piersi, przepołowioną piłkę, w kolorze czarnym w poziomie, przyczym kołnierz i manszety wraz ze spodenkami miały być również koloru czarnego. - tak ten podniosły moment wspominał jeden z uczestników, Roman Wilczyński.

Próba rekonstrukcji stroju Wisły z 1906 roku na podstawie wspomnień Wilczyńskiego

Gdzie tu gwiazda? Biała, niebieska, pojedyncza, podwójna lub jakakolwiek inna? Nie ma. 

Gwiazdy pojawiły się na koszulkach innej z ówczesnych drużyn. Mowa o Czerwonych Kraków, nazywanych też drużyną Jenknera. Nie wiemy, kiedy dokładnie ten klub powstał, wiadomo, że brał udział w Turnieju Jesiennym na przełomie września i października 1906 roku. Prasa wtedy pisała, że "wśród walki na pierwszy plan wysuwają się Czerwoni". Zgodnie ze wspomnieniami piłkarza Czerwonych, Jana Weyssenhoffa, stroje sportowe zostały zamówione w Berlinie. W przysłanej stamtąd paczce młodzi chłopcy znaleźli czerwone koszulki z dwiema niebieskimi gwiazdami na piersiach. 

Jan Weyssenhoff w czerwonej koszulce z niebieskimi gwiazdami, 1907 rok 

Kiedy dokładnie klub Jenknera zamówił te stroje? Tego też niestety nie wiemy. Zamawiający mogli zlecić przesłanie czerwonych koszulek, tak, by korespondowały one z nazwą klubu. Nie jest jednak wcale wykluczone, że najpierw odebrano przesyłkę, a gdy okazało się, że z Berlina przyszły stroje akurat o takiej barwie, stwierdzono, że da ona miano klubowi. Tak czy inaczej, gwiazdy były tutaj niespodziewanym dodatkiem.

Co Czerwoni mają wspólnego z Wisłą?

Otóż od 1907 roku jest to jeden klub. Jesienią tamtego roku doszło do fuzji, przy czym należy zaznaczyć, że było to połączenie na równych prawach. Wisła nie wchłonęła Czerwonych (ani Czerwoni Wisły) - dla podkreślenia tego faktu ustalono, że po fuzji klub zachowa nazwę jednej, ale barwy drugiej drużyny.

Co skłoniło oba kluby do fuzji?

Z jednej strony Wisła borykała się z rotacją zawodników. Wisła opierała swój skład na wychowankach prof. Łopuszańskiego - uczniach II Szkoły Realnej. Była to szkoła ukierunkowana na nauki ścisłe, po zdaniu matury jej absolwenci często chcieli kontynuować naukę na politechnice. W Krakowie takiej uczelni nie było, piłkarze-uczniowie wyjeżdżali więc do Lwowa i siłą rzeczy kończyli swoją grę w barwach Wisły.

Czerwoni mieli bardziej zróżnicowaną, a dzięki temu i stabilniejszą kadrę. Obiektywnie patrząc, byli silniejsi sportowo, a chyba też organizacyjnie. Liderem drużyny był Władysław Jenkner,
jego ojciec Wiktor był odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą budowlanym. Wiktor wspierał finansowo sportowe pasje swojego syna, dzięki czemu Czerwoni zapewne dysponowali większymi środkami, niż inne kluby w tym czasie. Dlaczego więc klub Jenknera zdecydował się na fuzję? To tylko przypuszczenia, ale w 1907 roku Władysław Jenkner otrzymał powołanie do wojska. Czy jego odejście oznaczałoby koniec wsparcia od Wiktora Jenknera i Czerwoni zmuszeni byli szukać innego patrona? Tak czy inaczej, do fuzji doszło i dzisiejsza Wisła jest spadkobierczynią obu tych pionierskich klubów.

Wracamy jednak do Białej Gwiazdy. Doszliśmy do etapu, w którym symbolem Wisły były dwie niebieskie gwiazdy. Tak było w latach 1907-1910.

Wisła Kraków w czerwcu 1908

Wisła Kraków w maju 1910 roku

Dwie niebieskiej gwiazdy zastąpiono jedną białą w drugiej połowie 1910 roku. Najstarsze znane zdjęcie Wisły w koszulkach z Białą Gwiazdą wykonano 10 września 1910 roku, przy okazji meczu ze Smichovem Praga.

Najstarsze znane zdjęcie Wisły z Białą Gwiazdą, 10 września 1910

Oczywiście w takiej sytuacji nasuwa się pytanie o powód tej zmiany. Pojawienie się dwóch niebieskich gwiazd kilka lat wcześniej było dziełem przypadku, teraz jednak zastąpienie ich było świadomą decyzją. Nie zachowało się żadne oświadczenie Wisły w tej sprawie ani żadne wspomnienia ówczesnych działaczy i zawodników na ten temat, ale kwestia wydaje się dość jednoznaczna - biel gwiazdy i czerwień koszulek komponowały się w najważniejsze dla Polaków barwy. Dla Wisły Kraków piłka nożna od początku była czymś więcej niż formą aktywności ruchowej - chodziło też o element wychowawczy, o budowanie poczucia wspólnoty, o umacnianie własnej tożsamości w honorowej rywalizacji. W okresie galicyjskim Wisła podjęła szereg patriotycznych inicjatyw, których wartość wykraczała poza aspekt sportowy. Tak było na przykład z meczami z polskimi drużynami z zaboru rosyjskiego i niemieckiego - zespoły te były wyraźnie słabsze od Wisły i Krakowianie wysoko takie mecze wygrywali, najważniejsze w nich jednak było to, że poprzez futbol Polacy utrzymywali kontakt i umacniali między sobą więzi bez względu na granice zaborcze. W 1910 roku zaś Wisła rozpoczęła kampanię na rzecz autonomii polskiego sportu, która doprowadziła w 1911 roku do powołania pierwszego polskiego związku piłkarskiego, na dodatek niezależnego od władz austriackich (pisaliśmy to tym w jednym z poprzednich postów i gorąco zachęcamy do zapoznania się z tym tematem).

Szliśmy zawsze wiernie w służbie pewnej, ale wielkiej idei. Czuć się w klubie swoim jak w domu ojczystym, oddychać pełną piersią, podkreślać na każdym kroku swój czysto-narodowy, a w czasach zaborczych także niepodległościowy charakter - oto nasza idea, której służyliśmy... - tak to nastawienie opisywali działacze Wisły w 1936 roku.

Biała Gwiazda na czerwonych koszulkach podkreślała patriotycznego ducha Wisły.

Wielu kibiców może zaskoczyć fakt, że Biała Gwiazda nie zawsze była pięcioramienna. W latach 1910-14 pojawiały się też wersje sześcio- i ośmioramienne.

 
Trzy różnej typy Białej Gwiazdy z lat 1910-14

Klub miał różne komplety strojów, ale zdarzało się i tak, że w jednym meczu część zawodników miała koszulki z pięcioramiennymi, a część z sześcioramiennymi gwiazdami. Przykładem takiej sytuacji jest poniższe zdjęcie: 

Wisła Kraków we wrześniu 1911. 

Po reaktywacji Wisły w 1918 roku Biała Gwiazda już zawsze była pięcioramienna. Z biegiem czasu Biała Gwiazda stała przydomkiem czy wręcz synonimem Wisły, symbolem jednoznacznie kojarzonym z krakowskim klubem. Biała Gwiazda pojawia się wszędzie tam, gdzie jest Wisła: na flagach, szalikach, plakatach, biletach, na stadionie przy R22, ułożona z krzesełek... Możliwe jednak, że najważniejsza jest obecność Białej Gwiazdy nie na różnego typu wyobrażeniach, ale w świadomości ludzi – w sercach i umysłach całej rzeszy kibiców, sympatyków i członków klubu, dla których Biała Gwiazda to także sposób życia, silny, zahartowany w wielu przeciwnościach losu charakter, szlachetność i niezłomność.

Henryk Reyman - z Białą Gwiazdą w sercu

Polecamy do dalszej lektury: Symbole Wisły, a dokładnie: 
- Barwy