Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1978. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1978. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 stycznia 2019

Premiera filmu "Trzej Przyjaciele z Boiska"

Impreza z udziałem Arkadiusza Głowackiego i Marcina Baszczyńskiego, która zgromadziła kilkudziesięciu sympatyków Wisły, jednak "Głowa" i "Baszczu" stoją z boku, a kibice tłoczą się wokół kogoś innego. Potraficie sobie coś takiego wyobrazić?

Tak wyglądał wczoraj bankiet przy okazji premiery filmu "Trzej Przyjaciele z Boiska" - bohaterami wieczoru byli Marek Motyka i Leszek Lipka (niestety Andrzej Iwan nie mógł być obecny).

Trzej Przyjaciele z Boiska - trzy różne ścieżki życiowe połączone wspólnym motywem - miłością do piłki nożnej i Wisły Kraków


Nie tak znowu mała sala kina Mikro przy ulicy Lea w Krakowie wypełniła się do ostatniego miejsca. Byli obecni młodzi kibice, byli dorośli - ale nie na tyle wiekowi, by pamiętać Motykę, Lipkę i Iwana z boiska, byli i tacy, którzy zapewne w 1978 roku na Rynku wśród głośnych śpiewów świętowali Mistrzostwo Polski.

Zanim wyświetlono film cała sala - przy akompaniamencie trąbki i kontrabasu - odśpiewała hymn Wisły. Zupełnie jak na stadionie - trzecia zwrotka rozbrzmiała a capella. Po krótkim przedstawieniu twórców filmu i jego bohaterów zaczęła się projekcja.

W październiku i listopadzie 2018 roku trwała zbiórka funduszy na dokończenie produkcji tego filmu. Akcję na stronie PolakPotrafi.pl wsparło prawie 100 osób. Jeżeli tak jak my byliście w gronie darczyńców, to po wczorajszej premierze możemy Wam powiedzieć jedno - Wasze pieniądze zostały przez producentów doskonale spożytkowane. Powstał niezwykły dokument - momentami rozbawiający do rozpuku, chwilami chwytający za serce. Nie ma w tych słowach przesady. Przy niektórych fragmentach ciężko było powstrzymać śmiech - jak wtedy, gdy Andrzej Iwan wyjaśniał, że do szkoły miał pod górę, więc nie zawsze do niej docierał (szkoła faktycznie stoi na niewielkim wzniesieniu). Chwilami zaś łzy same cisnęły się do oczu - Marka Motykę tłumaczącego dlaczego chciałby być pochowany w dresie Wisły mogliśmy już zobaczyć w trailerze - gwarantujemy, że nie był to jedyny dogłębnie poruszający moment filmu.



Po napisach końcowych rozpoczęła się długa owacja na stojąco, co najlepiej podsumowuje, jak ciekawe dzieło stworzyła Fundacja "Urwany Film". 

Marek Motyka dziękujący publiczności za przybycie na premierę filmu

Leszek Lipka i Marek Motyka dziękujący publiczności za gorące przyjęcie filmu


"Trzech Przyjaciół z Boiska" od lutego 2019 roku będzie można obejrzeć w kinie Mikro w Krakowie. Emisję planują też stacje TVP Kraków i TVP Historia. By nie przegapić okazji najlepiej śledzić profil filmu na facebooku, gdzie pojawiać się będą aktualne informacje.


Twórcy i bohaterowie filmu


piątek, 19 października 2018

Rozmowa z Krzysztofem Maćkowskim i Januszem Miką, twórcami filmu „Trzej przyjaciele z boiska”


Trwają prace nad filmem dokumentalnym "Trzej przyjaciele z boiska", opowiadającym o losach Marka Motyki, Leszka Lipki i Andrzeja Iwana. Każdy z Was ma możliwość pomóc w realizacji tego filmu! Jak to zrobić? Szczegóły tutaj. 

Mieliśmy okazję porozmawiać z twórcami filmu i poznać więcej szczegółów dotyczących tego przedsięwzięcia. Zapraszamy! 

- Jak zrodził się pomysł na taki film? 
- Kanwą był niewątpliwie fakt 40. rocznicy zdobycia mistrzostwa Polski przez Wisłę. Miało to miejsce w 1978 r. i nastąpiło – przypomnijmy po 28 latach oczekiwania. Niestety, kilku zawodników tamtej drużyny odeszło, jak Stanisław Gonet, Janusz Krupiński czy niedawno Janusz Adamczyk. Film powstał też niejako z dziennikarskiej ciekawości jak radzą sobie dzisiaj mistrzowie kraju i reprezentanci Polski sprzed czterech dekad. I okazało się, że te losy są niezmiernie ciekawe, często niejednoznaczne i trudne, a więc atrakcyjne dla dziennikarza.



- Za produkcję filmu odpowiada Fundacja „Urwany Film”. Proszę opowiedzieć coś więcej o Fundacji, o jej dotychczasowych projektach i planach na przyszłość.
- Właściwie Fundacja Promocji Kultury „Urwany Film”, zgodnie ze swoją nazwą, zajmuje się obszarem kultury: wydajemy (i piszemy) książki, robimy filmy dokumentalne, organizujemy liczne imprezy o charakterze literackim i artystycznym, jak choćby coroczny Festiwal TRAKL-TAT (w tym roku piąta jego edycja), czy comiesięczny Krakowski Czwartek Kulturalny (ponad 50 spotkań do tej pory). Tym razem zajęliśmy się poniekąd kulturą, ale...fizyczną. W przyszłości będziemy z pewnością kontynuować działalność w tym zakresie, poszerzając go o nowe projekty, gdyż stawiamy na stały progres Fundacji.

- Kto jest zaangażowany w przygotowanie filmu? Czy sami też jesteście kibicami? 
- Kibicami Wisły jesteśmy „od zawsze”. Obecnie przychodzimy na mecze z naszymi synami. To piękna kontynuacja rodzinnych tradycji, pewna ciągłość pokoleniowa. Przy „Trach przyjaciołach”, podobnie jak przy poprzednim naszym filmie „Vater”, współpracuje z nami Konrad Królczyk, który pełni i funkcje operatora i montażysty.

- Bohaterami filmu są piłkarze, którzy w 1978 roku zdobyli Mistrzostwo Polski, przy czym z całego zespołu wybrano Leszka Lipkę, Marka Motykę i Andrzeja Iwana. Co kierowało tym wyborem? 
- W trakcie pisania przez nas projektu i scenariusza filmu, który złożyliśmy w Filmotece Małopolskiej, zastanawialiśmy się nad kilkoma kandydaturami. Kilku piłkarzy „tamtej” Wisły przebywa zagranicą, więc kontakt z nimi byłby utrudniony. Dlatego postawiliśmy na powyższą trójkę, co zresztą okazało się strzałem w dziesiątkę. Trzy różne losy, trzy różne charaktery, a co za tym idzie różne podejście do życia... Niezwykle interesujące postawy, ciekawe konkluzje zawarte w wypowiedziach sprawiają, że nasz film jest przeznaczony nie tylko dla kibiców. To film quasi-historyczny z mocnym PRL-owskim rysem obecnym w opowieściach naszych bohaterów. To dokument uniwersalny.


- Tytuł filmu nawiązuje do słynnej piosenki. Andrzej Bogucki i Chór Czejanda śpiewali w niej o trzech przyjaciołach z boiska, że „niejeden mecz już wygrali, niejeden przegrać zdążyli”. Ze zwiastunów wnioskujemy, że o tym też będzie opowiadać film, przy czym „mecze” rozumiane będą nie tylko jako potyczki sportowe, ale także różne sytuacje życia osobistego. Czy taka interpretacja jest uzasadniona?
- W tym przypadku chyba nie można rozumieć tytułu filmu w skali 1:1. We wspomnianej piosence jest mowa o trzech piłkarzach z trzech różnych stron Polski, którzy spotykają się – jak można domniemywać – na zgrupowaniach i meczach reprezentacji. W naszym filmie występują piłkarze tworzący drużynę Wisły, spotykający się codziennie, tworzący krakowski team. Kolegami czy przyjaciółmi byli także poza boiskiem, co odróżnia ich wzajemne relacje od tych współczesnych, niby bardziej profesjonalnych, ale, z punktu widzenia socjologicznego znacznie chłodniejszych.

- W zwiastunie Marek Motyka mówi, że chciałby być pochowany w dresie Wisły i że taki dres ma już przygotowany. Andrzej Iwan z kolei wspomina okoliczności śmierci swojej mamy. Czy w filmie będzie dużo takich poruszających momentów?
- Te momenty są – w pewnym stopniu – solą filmu. Pokazują bowiem boiskowych herosów jako normalnych ludzi, borykających z przyziemnymi problemami, nawet skorych do wzruszeń, zwierzeń. To daje kompletnie inny obraz twardych z pozoru chłopców z Reymonta i stanowi prawdę o człowieku, nawet tym hołubionym przez tłumy fanów...



- Proszę zdradzić dalsze szczegóły z treści filmu - co jeszcze będziemy mogli zobaczyć?
- Wolelibyśmy nie zdradzać szczegółów. To tak, jakby znać puentę żartu i jeszcze raz go opowiadać. Obiecujemy ciekawy, profesjonalnie zrealizowany dokument, którego bohaterowie postrzegani są nie tylko jako wybitni sportowcy, ale przede wszystkim ludzie żyjący tu i teraz.

- Piłkarze często mówią, że liczy się tylko następny mecz. Jakie - w tym kontekście - znaczenie ma historia sportu i historia Wisły? Co ciekawego może nam pokazać piłkarska przeszłość? 
- Piłka nożna, także ta klubowa przeszła przez te cztery dekady poważną ewolucję w wielu aspektach. Naszym celem jest m.in. ukazanie jak – w dobie wolnego rynku – wyglądało kiedyś przywiązanie do barw klubowych. Więź w drużynie nie kończyła się po zejściu z boiska. Piłkarze spotykali się na gruncie prywatnym, czasami nawet ta integracja była przesadna (śmiech), ale ci ludzie czuli jedność na co dzień. Wisła zawsze stawiała na wierność tradycji. Naszym zdaniem promocja pozytywnych postaw nawet dzisiaj może wpłynąć na ocieplenie nadszarpniętego wizerunku klubu.

- Trwa zbiórka środków na dokończenie produkcji na portalu Polak Potrafi. Jaka kwota jest potrzebna i na co zostaną przeznaczone te środki? 
- Kwota, jak na film dokumentalny realizowany w polskich warunkach, nie jest zbyt wysoka i wynosi 12 tysięcy złotych. Zbiórka idzie bardzo wolno, jak do tej pory zbliżyliśmy się do 3 000 zł, co wobec bardzo dużego zainteresowania internautów po ukazaniu się w sieci trasera filmu, może trochę dziwić. Ale cóż, bądźmy dobrej myśli. Dopóki piłka w grze... Mamy jeszcze prawie trzy tygodnie czasu.

- Dla osób, które udzielą wsparcia, przewidziane są nagrody. Co można otrzymać w zamian za poparcie projektu?
- Niech to do końca zostanie niespodzianką, podobnie jak pełna treść filmu. Element zaskoczenia jest wręcz konieczny w tym przypadku.

- Na jakim etapie są obecnie prace nad filmem? Kiedy możemy spodziewać się premiery?
- Zdjęcia zostały już zakończone w 100 procentach. Obecnie trwają prace montażowe, czyli to, co jest decydujące w osiągnięciu zamierzeń i wypracowaniu końcowego efektu. Film będzie gotowy za ok. dwa miesiące.




- Gdzie będzie można obejrzeć „Trzech przyjaciół”?
- Z pewnością w TVP Kraków, również w TVP Historia i być może w TVP Kultura. Przewidujemy też pokazy filmowe, w tym ten najważniejszy – premierę w kinie „Mikro” na początku 2019 roku. Być może filmem zainteresuje się też któraś z zagranicznych telewizji sportowych, na co po cichu liczymy.

*********

Trwa zbiórka środków na dokończenie produkcji filmu. Każdy, komu bliska jest historia Wisły, może wspomóc ten projekt choćby symboliczną złotówką. Jako redakcja portalu historiawisly.pl gorąco do tego zachęcamy: link.  

sobota, 23 czerwca 2018

Wiślacy na Mistrzostwach Świata

Nie będziemy udawać - gorączka związana z Mistrzostwami Świata nam też się udzieliła. Tak się jednak składa, że na tegorocznym mundialu nie występuje żaden piłkarz Białej Gwiazdy (jest to pierwsza taka sytuacja od 1998 roku!). W poszukiwaniu wiślackich akcentów na MŚ musimy więc sięgnąć do przeszłości.

Wszystko zaczęło się w 1938 roku. W poprzednich dwóch turniejach (1930 w Urugwaju i 1934 we Włoszech) Polska nie brała udziału, zabrakło tam więc i Wiślaków. W 1938 roku Biało-Czerwoni udali się do Francji w mocnym składzie i po odbyciu specjalnego zgrupowania w Wągrowcu (kulisy tego obozu znakomicie opisał niedawno blog historiaruchu.pl).

Reprezentacja Polski 29 maja 1938 w czasie obozu przed Mistrzostwami Swiata

Powołania na Mistrzostwa Świata dostało wówczas trzech graczy Wisły: Bolesław Habowski, Antoni Łyko i Edward Madejski. To stwierdzenie wymaga jednak doprecyzowania. Habowski i Łyko znaleźli się w gronie 22 zawodników zgłoszonych do gry, na turniej wyjechało jednak tylko 15 graczy. 7 zostało w kraju, w tym właśnie napastnicy Wisły.

                                            Antoni Łyko                                    Bolesław Habowski

A Edward Madejski? Tutaj sytuacja jest skomplikowana... Madejski był piłkarzem Wisły od 1932 roku i w tym czasie kilka razy wchodził w konflikt z zarządem klubu. Nie czas i miejsce na roztrząsanie szczegółów, zresztą kulisy tej sprawy nie są w pełni wyjaśnione, dość powiedzieć, że w kwietniu 1938 roku nastąpiło przesilenie. Madejski uznał, że porozumienia nie uda się osiągnąć, druga strona też chyba nie wykazała dobrej woli i bramkarz Wisły wystąpił o skreślenie z klubu. Był wówczas bezsprzecznie najlepszych polskim bramkarzem i by utrzymać reprezentacyjną formę trenował z Garbarnią Kraków. Planował dołączyć do "chłopców z Ludwinowa", ewentualnie przenieść się na Śląsk lub do Warszawy. Wisła ostatecznie nie udzieliła mu zwolnienia i oznaczało to, że Madejski znalazł się w połowie drogi - dla Wisły już nie zagrał, dla innego klubu jeszcze nie mógł. Obowiązywała wówczas w takich sytuacjach roczna karencja, którą zawodnik musiał odbyć przed zmianą barw klubowych. Zapis taki miał zapobiegać "kaperowaniu" piłkarzy, czyli wrogiemu podbieraniu sobie zawodników przez kluby. Summa summarum, w wielu opracowaniach uznaje się, że Madejski w czasie Mistrzostw Świata był... zawodnikiem bez klubu. 

Na MŚ 1938 Polska rozegrała jeden, za to legendarny mecz. Biało-Czerwoni przegrali po dogrywce 5:6 z Brazylią. Zachowały się nagrania z tego meczu. Na poniższych ujęciach widać pierwszego gola dla Brazylii. Podpatrując Madejskiego możemy wyrobić sobie pewne wyobrażenie o tym, jak w tamtych czasach wyglądała gra golkiperów. Leonidas dostał piłkę na 11 metrze i chociaż nie był obstawiony i znalazł się sam na sam z bramkarzem, to Madejski nie ruszył w jego stronę. "Skracanie kąta" wydaje się naturalną reakcją w takiej sytuacji, przed wojną jednak panowało przekonanie, że obowiązkiem bramkarza jest stać na linii końcowej. Inny z golkiperów Wisły - Maksymilian Koźmin - miał zwyczaj odważnie wychodzić w pole i przepychać się z napastnikami, co jednak uważano wówczas za dziwactwo. 


via GIPHY


Edward Madejski w 1938 roku na okładce czasopisma sportowego Raz, Dwa, Trzy

Na przegranej z Brazylią turniej 1938 dla Polski się zakończył. Na ponowny udział w Mistrzostwach Świata musieliśmy czekać aż do 1974 roku. Biało-Czerwoni jak wiadomo powrócili na mundial z przytupem - najpierw w eliminacjach odprawili z kwitkiem faworyzowanych Anglików, później na samym turnieju zajęli kapitalne 3 miejsce.


Reprezentacja Polski przed wylotem na decydujący mecz eliminacji z Anglią. W środku Wiślacy - Adam Musiał i Zdzisław Kapka, za nimi Henryk Kasperczak. Ze zbiorów prywatnych Adama Musiała.


Uroczyste ślubowanie Reprezentacji Polski przed Mistrzostwami Świata. Ze zbiorów prywatnych Adama Musiała. 

Do RFN pojechało 5 Wiślaków (żaden inny polski klub nie posłał tylu zawodników na Mistrzostwa Świata 1974): Kazimierz Kmiecik, Zdzisław Kapka, Marek Kusto, Adam Musiał i Antoni Szymanowski. Dwaj ostatni byli filarami naszej defensywy, zagrali odpowiednio w 6 i 7 meczach. Kmiecik dostał szansę w dwóch meczach, w tym 10 minut w pamiętnym półfinale "na wodzie". Kmiecik mógł odwrócić losy rywalizacji. Przy stanie 0:1 dla Niemców posłał piłkę w stronę bramki i - jak wspominał po latach - był przekonany, że futbolówka zatrzepoce w siatce. Niesamowitą interwencją popisał się jednak Sepp Maier:

gifs website
Źródło: Biało-Czerwone jedenastki, TVP Sport

Zdzisław Kapka zagrał tylko kilkanaście minut w meczu o trzecie miejsce. Marek Kusto nie wszedł na boisko ani raz. Podobnie stało się zresztą w 1978 roku. Dopiero na swoim trzecim kolejnym mundialu doczekał się występu!

Adam Musiał w walce z Roberto Rivellino. 

Taki niepozorny medal, a to jeden z największych sukcesów w historii polskiego sportu - srebrny medal za 3 miejsce Mistrzostw Świata 1974. Nie ma tu pomyłki - za drugie miejsce wręczano medale pozłacane, za trzecie właśnie srebrne, a brązowe za czwarte. Ze zbiorów Adama Musiała. 

Kolejne Mistrzostwa Świata - Argentyna 1978 - są w Polsce źle wspominane. Nadzieje były bardzo rozbudzone, wydawało się, że Polska ma jeszcze silniejszą drużynę, niż cztery lata wcześniej, tymczasem skończyło się na miejscach 5-8, co przyjęto z wielkim niedosytem. Wisła do drużyny narodowej dostarczyła 4 świeżo upieczonych mistrzów kraju (Biała Gwiazda wygrała rozgrywki ligowe na miesiąc przed mistrzostwami). Byli to Antoni Szymanowski, Henryk Maculewicz, Andrzej Iwan i Adam Nawałka. Wiślacy ponownie byli filarami defensywy (Szymanowski i Maculewicz), pomocnik Adam Nawałka został wybrany do najlepszej 11 turnieju, zaś Andrzej Iwan był najmłodszym piłkarzem mistrzostw. 

14 czerwca 1978, mecz Argentyna - Polska. W wyjściowej jedenastce Adam Nawałka, Henryk Maculewicz, Antoni Szymanowski, a także Henryk Kasperczak. Foto: zbiory Wisły Kraków.  

Mistrzostwa 1982 były udane dla Polski, ale pechowe dla Wiślaków. Do Hiszpanii pojechało 3 piłkarzy Białej Gwiazdy: Andrzej Iwan, Jan Jałocha i Piotr Skrobowski. Ten ostatni jechał z kontuzją, która ostatecznie uniemożliwiła mu występy. Iwan i Jałocha zaś kontuzje odnieśli już na mundialu, odpowiednio w drugim i trzecim spotkaniu. Wiślacy wybiegali więc na iberyjskich boiskach mało minut, ale swój wkład z przywiezienie do kraju medali mieli. Debiutu na MŚ doczekał się w końcu Marek Kusto, ale był już wtedy zawodnikiem Legii.

Na Mistrzostwa Świata 1986 nie powołano żadnego Wiślaka i nie powinno to być zaskoczeniem, skoro Biała Gwiazda grała wówczas w II lidze. Na kolejne trzy turnieje Polacy nie wywalczyli awansu i tym samym przez 20 lat żaden Wiślak nie zagrał na najważniejszej imprezie piłkarskiej. Zmieniło się to dopiero w Korei i Japonii w 2002 roku. W Azji wystąpili Maciej Żurawski i Arkadiusz Głowacki. "Żuraw" w meczu z USA miał świetną okazję do zdobycia bramki, nie wykorzystał jednak rzutu karnego. 


Na Mistrzostwa Świata 2006 do Niemiec pojechało 5 zawodników Wisły, choć należy uściślić, że Kamil Kosowski był wówczas na wypożyczeniu z krakowskiego klubu do Southampton. Kosa zagrał jedynie 13 minut. Jeszcze krótszy występ przypadł w udziale Dariuszowi Dudce, który na boisku przebywał 7 minut. W każdym z trzech meczów zagrał Paweł Brożek, ale łącznie dało to tylko 52 minuty. Wszystkie spotkania w pełnym wymiarze czasu rozegrał jedynie Marcin Baszczyński. Podobnie byłoby zapewne z Radosławem Sobolewskim, gdyby nie czerwona kartka w meczu z Niemcami (pierwsze w historii wykluczenie Polaka z meczu na finałach MŚ). 

14 czerwca 2006, Polska-Niemcy. Czerwona kartka dla Radosława Sobolewskiego. źródło: newsimg.bbc.co.uk

Na kolejne dwa turnieje Polacy nie zdołali wywalczyć kwalifikacji, Wisła Kraków miała jednak na mistrzostwach swoich przedstawicieli. Po raz pierwszy w historii Białą Gwiazdę na mundialu reprezentowali obcokrajowcy: Andraż Kirm ze Słowenii w 2010 roku i Osman Chavez z Hondurasu w 2014 roku.

Kirm w RPA zagrał w każdym meczu swojej drużyny, a Słowenia bliska była sprawienia sporej sensacji. Wygrana z Algierią 1:0 i remis z USA 2:2 ostatecznie nie dały awansu z grupy. W decydującym meczu Słowenia przegrała z Anglią 0:1, ale takie rezultaty zdecydowanie nie przyniosły wstydu.

23 czerwca 2010, Słowenia - Anglia. Kirm w walce z Jamesem Milnerem, z tyłu Frank Lampard. foto: fifa.com 

W 2014 roku wiślackim "rodzynkiem" na MŚ był Chavez, przy czym zaznaczyć należy, że obrońca ten był wówczas wypożyczony z Wisły do chińskiego Qingdao Jonoon. Honduras wszystkie swoje mecze przegrał, zdobył tylko jedną bramkę. Chavez wystąpił jedynie w pierwszym spotkaniu przeciwko Francji.

15 czerwca 2014, Francja - Honduras. Osman Chavez powstrzymuje Antoine Griezmanna. Foto: Frank Fife, thehindu.com

Trwający właśnie turniej w Rosji to pierwsze od 20 lat Mistrzostwa Świata bez udziału zawodnika Wisły. Nie zapominamy jednak, że selekcjonerem naszej kadry jest wychowanek Białej Gwiazdy - Adam Nawałka, a jego asystentem Bogdan Zając, który w latach 1995-2002 rozegrał ponad 200 spotkań w naszym klubie.

Podsumowując: 

- powołania na mundial dostało 22 zawodników Wisły. Byli to w kolejności alfabetycznej:

Marcin Baszczyński, Paweł Brożek, Osman Chavez, Dariusz Dudka, Arkadiusz Głowacki, Bolesław Habowski, Andrzej Iwan, Jan Jałocha, Zdzisław Kapka, Andraż Kirm, Kazimierz Kmiecik, Kamil Kosowski, Marek Kusto, Antoni Łyko,  Henryk Maculewicz,  Edward Madejski, Adam Musiał, Adam Nawałka, Piotr Skrobowski, Radosław Sobolewski, Antoni Szymanowski, Maciej Żurawski,

- z tego grona 4 zawodników nie rozegrało jako Wiślacy żadnego meczu w finałach MŚ (Habowski, Łyko, Kusto, Skrobowski)
- najwięcej spotkań w finałach MŚ jako Wiślak rozegrał Antoni Szymanowski - 13
- aż 8 zawodników Wisły zdobyło medal MŚ
- zawodnicy Wisły byli obecni na 8 spośród dotychczasowych 21 mundiali
- Wiślacy grali w finałach MŚ w barwach 3 różnych reprezentacji
- piłkarze Wisły nie zdobyli jeszcze bramki na finałach MŚ. Na zmianę tego stanu rzeczy będziemy musieli poczekać co najmniej do 2022 roku.

Polecamy do dalszej lektury: 

- Wisła Kraków i reprezentacja Polski - historia szeroko pojętych związków Białej Gwiazdy i polskiej drużyny narodowej
- Wiślacy na Mistrzostwach Świata - zestawienie statystyczne