Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysław Filek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysław Filek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lipca 2019

Nie tylko Wlastimil Hofman - Wisła inspiruje artystów

Jeżeli interesujecie się trochę historią Wisły, to zapewne kojarzycie osobę Wlastimila Hofmana - znakomitego malarza symbolisty, ucznia Leona Wyczółkowskiego i Jacka Malczewskiego, a także... wielkiego kibica Białej Gwiazdy. Hofman już w latach 20. XX wieku jeździł za Wisłą na mecze wyjazdowe, w jego willi odbyła się w 1927 roku pierwsza feta mistrzowska, przede wszystkim zaś Hofman namalował kilkadziesiąt wiślackich obrazów. Każdy z zawodników - włącznie z rezerwowymi - otrzymał od niego w prezencie portret. Prawdziwe opus magnum Hofmana - wiślackie arcydzieło - to obraz mistrzowskiej jedenastki Wisły z 1927 roku namalowany w naturalnych rozmiarach.

Okazuje się, że Wlastimil Hofman nie był jedynym znamienitym artystą, który w piłkarskiej rywalizacji Wisły Kraków znalazł inspirację dla swojej twórczości.

Miesiąc temu jeden z kibiców zamieścił na Twitterze zdjęcie obrazu z prośbą o dalsze informacje na jego temat.


Podjęliśmy ten wątek i oto co udało się ustalić:

Obraz namalował w 1949 roku Adam Bunsch i jest to portret braci Michała i Władysława Filków.

Adam Bunsch urodził się w 1896 roku, zmarł w 1969. W młodości uczęszczał do Gimnazjum św. Anny w Krakowie (dzisiejsze I LO zwane "Nowodworkiem"). W czasach galicyjskich krakowskie szkoły były owładnięte piłkarską pasją, wielu zawodników Wisły było uczniami Gimnazjum św. Anny, zaś czymś powszechnym było, by po lekcjach biec na Błonia, wyznaczyć teczkami i kurtkami bramki i kopać piłkę. Czy Bunsch już wtedy zainteresował się futbolem, sam grał w piłkę lub uczęszczał na mecze Wisły? Bardzo możliwe.

W latach II RP Adam Bunsch ukończył krakowską Akademię Sztuk Pięknych oraz Uniwersytet Jagielloński (kierunek - filozofia). Był wszechstronnym artystą: malarzem, grafikiem, witrażystą, dramatopisarzem. W malarstwie - podobnie jak Wlastimil Hofman - reprezentował nurt symbolizmu. Inna analogia z Hofmanem to znaczenie motywów religijnych - w twórczości obu artystów był to bardzo ważny wątek. Bunsch ponadto zrealizował wiele projektów dla kościołów, między innymi polichromię i witraże do Kościoła Mariackiego w Katowicach.

W 1939 roku Bunsch walczył w Kampanii Wrześniowej, był internowany na Węgrzech i zbiegł do Francji, gdzie dołączył do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. W tym czasie między innymi zaprojektował odznakę 1 Dywizji Pancernej generała Maczka.
Odznaka 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka - projekt Adama Bunscha

W 1945 roku Bunsch powrócił do Krakowa. Podjął pracę jako pedagog, jednak ówczesne władze - podejrzliwe wobec patriotów i żołnierzy wracających z zachodu - piętrzyły przed nim trudności. Przykładowo w 1951 roku Bunsch został usunięty z Państwowej Szkoły Przemysłowej w Krakowie. Sztuka religijna zapewne była wtedy dla niego swoistą odskocznią, sferą wolności. Bunsch po 1945 roku zaprojektował i zrealizował wystrój licznych kościołów.

Adam Bunsch
Zdjęcie: Adam Bunsch jr. - Zbiory własne, CC BY-SA 3.0, Wikipedia

W 1949 roku Adam Bunsch namalował interesujący nas portret Michała i Władysława Filków. Prosta scena - dwóch zawodników walczących o pozycję na boisku - w ujęciu Bunscha nabiera cech metafizycznych. Tu nie chodzi o zdanie relacji z "tego oto" meczu, tutaj celem jest głębsza refleksja. Swój udział ma w tym obrana perspektywa, prezentująca zawodników od dołu na tle skłębionego, wielobarwnego nieba. To tło przenosi zawodników w pewien obszar poza konkretną chwilą i poza konkretnym miejscem, nadaje tej scenie charakter uniwersalny. Ponadto postawa graczy, ułożenie ich ciał sprawia, że w refleksji nad tym obrazem przechodzimy od przyziemnego uprawiania sportu do zastanowienia nad kondycją człowieka. Zawodnicy prężą muskuły i są pełni siły, jednocześnie z ich sylwetek bije spokój, pewna harmonia, opanowanie. Dostrzegamy tu potwierdzenie piękna i potęgi ludzkiego ciała.

Czy w powyższym opisie tego obrazu nie ma przesady, czy aby nie nadinterpretowujemy tej prostej było nie było sceny? Cóż, sztuka ma to do siebie, że może skłaniać do różnych ocen i ktoś inny ten sam obraz mógłby inaczej ocenić.

Bracia Michał i Władysław Filek urodzili się koło Wadowic w - odpowiednio -  w 1916 i 1919 roku. Piłkarzami Wisły zostali w 1935 roku za sprawą działacza Białej Gwiazdy, Adama Obrubańskiego. Obrubański odwiedzał mniejsze kluby w okolicach Krakowa i wypatrywał utalentowanych zawodników. W drużynie Legionu Płaszów (późniejszy KS Płaszowianka) w oczy rzucili mu się właśnie bracia Filkowie. Propozycję dołączenia do Wisły przyjęli jako wielki zaszczyt, gdyż od dziecka kibicowali Towarzystwu Sportowemu. Obaj zadebiutowali w pierwszym składzie jeszcze przed wybuchem II Wojny Światowej. Najlepsze piłkarsko lata zabrała im wojna. Michał i Władysław brali udział w konspiracyjnych rozgrywkach i reprezentowali Białą Gwiazdę w czasie okupacji, pomimo zakazów i zagrożenia ze strony Niemców. Obaj zresztą byli zaangażowani w ruch oporu w Armii Krajowej. Po wojnie, w nowych realiach politycznych, nie przyznawali się do tego. Wisłę Kraków reprezentowali do 1949 roku - możliwe więc, że obraz Bunscha powstał w tamtym roku właśnie z okazji ich pożegnania. Michał przez krótki czas grał jeszcze w Garbarni, Władysław zaś został jednym z założycieli Hutnika.

Bracia Michał i Władysław Filkowie

Obraz Bunscha skrywa jeszcze jedną ciekawostkę. W zamieszaniu podbramkowym komentatorzy telewizyjni często krzyczą "gdzie jest piłka?". Podobne pytanie możemy sobie zadać oglądając portret braci Filków. Ich spojrzenia zbiegają się w pewnym punkcie poza dolną ramą obrazu. Czy zatem artysta świadomie zrezygnował z wyobrażenia piłki i umieścił ją poza kadrem swojej kompozycji? Otóż nie do końca... Okazuje się, że pierwotnie ten obraz był znacznie większy i przedstawiał pełną sylwetkę obu zawodników. Piłka była u ich nóg. Adam Bunsch nie był jednak zadowolony z efektu końcowego i przyciął płótno do obecnych rozmiarów (87 na 112 centymetrów).

Portret Władysława i Michała Filków można było kiedyś tymczasowo podziwiać w hali Wisły. Ale było to ponad 30 lat temu, gdy obraz ten wypożyczono na czas jednego z jubileuszy Białej Gwiazdy.
Dzieło Bunscha jest w zbiorach Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Można je zobaczyć w "Thesaurus Cracoviensis" przy ulicy Księcia Józefa. Thesaurus to miejsce niezwykłe - nie jest to oddział muzeum, lecz... magazyn. Instytucje takie jak Muzeum Krakowa posiadają olbrzymie zbiory i nie wszystkie obiekty mogą być wystawione, dużo zabytków przechowuje się "na zapleczu". Thesaurus jednak to magazyn otwarty na zwiedzających - po jego korytarzach oprowadzają przewodnicy, którzy jednak - zgodnie z charakterem tego miejsca - opowiadają więcej o sposobach przechowywania i konserwacji zabytków, niż o samych obiektach.

Do dalszej lektury polecamy:
*Biogram Michała Filka
*Biogram Władysława Filka
*Wywiad z Michałem i Władysławem Filkiem przeprowadzony w 1997 roku

Zachęcamy też do wizyty w mini-muzeum Wlastimila Hofmana

sobota, 28 kwietnia 2018

Układanka na nowo poskładana - errata do postu o Władysławskim

W jednym z poprzednich postów porównaliśmy zbieranie informacji o historii Wisły do układanki. Gromadzimy różne elementy (zdjęcia, notatki prasowe, dokumenty itd.) i staramy się je do siebie dopasować, by uzyskać pełniejszy obraz.

Każdy, kto bawił się bardziej zaawansowanymi puzzlami, spotkał się zapewne z sytuacją, gdy już ułożony fragment okazywał się nieprawidłowy. Pojawia się nowy element, którego nie da się dołożyć do pozostałych i to uświadamia, że wcześniejsze kawałki zostały ułożone "na siłę", a tak naprawdę nie w pełni do siebie pasują. Trzeba wtedy ten fragment rozebrać i ułożyć na nowo.

Coś takiego przytrafiło nam się dwa tygodnie temu, po opublikowaniu postu "Kim był Władysławski? Wiślackie qui pro quo".  Post ten opisywał zdjęcie drużyny Wisły z 28 czerwca 1936 roku z meczu z Ruchem Chorzów i różne wnioski, jakie można wyciągnąć z interpretacji tej fotografii. Problem w tym, że zdjęcie wcale nie pochodzi z meczu z Ruchem...


Grzegorz Joszko, autor bloga historiaruchu.pl i książki Niebieskie Majstry, zauważył, że powyższa fotografia nie mogła zostać wykonana w Hajdukach Wielkich na stadionie Ruchu. Widoczne w tle kominy może i były typowe dla ówczesnego krajobrazu Śląska, ale wokół stadionu Ruchu nie było ich aż tyle. Po krótkich poszukiwaniach p. Grzegorz ustalił, że zdjęcie wykonano w Świętochłowicach. Potwierdzają to zdjęcia drużyny Śląska Świętochłowice na swoim stadionie, dostępne w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego. Oto dwa przykłady, niepozostawiające wątpliwości: 



Wisła ze Śląskiem Świętochłowice grała tydzień po meczu z Ruchem, 5 lipca 1936. Należy więc uznać, że to z tego meczu pochodzi nasza fotografia. Teraz trzeba zastanowić się, jakie są konsekwencje tej korekty, czy coś to zmienia w naszej wiedzy o historii Wisły, innymi słowy: jak na nowo ułożyć ten fragment układanki? 

Główną tezą wcześniejszego postu związaną z tym zdjęciem była identyfikacja Władysława Filka jako piłkarza posługującego się pseudonimem "Władysławski". Zgodnie z relacjami prasowymi, w meczu z Ruchem grał Władysławski, rozpoznanie zawodników na zdjęciu stanowiło argument za tym, że Władysławski to właśnie Filek. Czy przypisanie rzeczonej fotografii do spotkania ze Śląskiem Świętochłowice zaprzecza tezie Władysławski=W. Filek? Nie, ponieważ w meczu ze Śląskiem także wystąpił Władysławski. 

Błędna okazuje się jednak identyfikacja Jana Sarny. Na naszej fotografii jest jeden zawodnik, którego nie ma na żadnym innym zdjęciu Wisły: 


Gdy uważaliśmy, że fotografia ta pochodzi z meczu z Ruchem, to oczywistym wydawało się, że zawodnikiem tym jest Jan Sarna. Teraz jednak, gdy wiemy, że fotografia powstała tydzień później, musimy to stwierdzenie zweryfikować. Sarna nie mógł być z Wisłą w Świętochłowicach, gdyż mecz z Ruchem był jego jedynym występem - odniósł wtedy kontuzję, która zakończyła jego piłkarską karierę. Co prawda Przegląd Sportowy z 6 lipca 1936 roku wymienia Sarnę w składzie Wisły z meczu ze Śląskiem, ale to jest oczywista pomyłka. Kim zatem jest zawodnik ze zdjęcia? 

By to ustalić, musimy zweryfikować przyjęty przez nas skład Wisły z 5 lipca 1936. Dotychczas zakładaliśmy, że w miejsce kontuzjowanego Sarny wskoczył Antoni Łyko, nasz tajemniczy zawodnik zupełnie jednak Łyki nie przypomina: 

Antoni Łyko

W tej sytuacji musimy uznać, że prawidłowy skład Wisły podały Ilustrowany Kurier Codzienny i Raz, Dwa, Trzy. Ta druga gazeta wprost stwierdzała: "Łykę zastąpił Sołtysik, a tegoż na łączniku Zatorski. Rolę kierownika ataku przejął Władysławski". 

Antoniemu Łyce musimy zatem ze statystyk odjąć jeden występ (108 spotkań w barwach Wisły zamiast 109). Tajemniczym graczem ze zdjęcia jest Henryk Zatorski (przypomnijmy, że to on był "konkurentem" Filka do pseudonimu Władysławski - fakt, że Raz, Dwa, Trzy wymienia Władysławskiego i Zatorskiego osobno to dodatkowe świadectwo, że nie była to jedna i ta sama osoba). 

Henryk Zatorski po II Wojnie Światowej był trenerem między innymi Prochu Pionki. W Pionkach rozgrywany był turniej piłkarski jego imienia. Przy okazji jednej z edycji turnieju pojawiło się zdjęcie Zatorskiego z późniejszych lat - można dostrzec podobieństwo z fotografią z 1936 roku: 


Cała ta sytuacja uświadamia, że zawsze w naszych historycznych rozważaniach musimy być ostrożni. Nie da się uniknąć pewnych założeń, interpretacji czy nawet zgadywań, ale trzeba pamiętać, że zbudowane na nich konkluzje mogą okazać się mylne. Kluczowa jest transparentność, czyli przejrzystość i otwartość w kwestii używanych źródeł i ich analizy: jeżeli stawiamy jakąś tezę, to musimy jednocześnie wykazać, na jakiej podstawie ją opieramy. Tylko dzięki temu nasza praca może zostać zweryfikowana i w razie potrzeby poprawiona. Zawsze bowiem musimy też dopuszczać możliwość błędu i konieczność ponownego rozpatrzenia spraw, który wydawały się ustalone. Założenia trzeba kwestionować - im skutecznie opierają się one takiemu kwestionowaniu, tym bardziej są wiarygodne. Oto druga strona omawianej tutaj fotografii: 


Jak widać, ktoś już próbował ją identyfikować i swoje wnioski spisał ołówkiem. Kto i kiedy? Tego nie wiemy. Gdyby zrobił to sam fotograf tuż po wywołaniu zdjęcia, to jego zapiski należałoby uznać za bardzo wiarygodne, w końcu był bezpośrednim uczestnikiem wydarzeń. Jeżeli jednak identyfikacji dokonywał ktoś inny po latach, to prawdopodobieństwo pomyłki wzrasta. Do tych notatek podeszliśmy więc ostrożnie i zakwestionowaliśmy widoczną tam datę 1937. Skład Wisły z meczu z Ruchem z 1937 roku nie zgadzał się bowiem z zawodnikami widocznymi na zdjęciu. Uznaliśmy, że osoba spisujące te informacje pomyliła się o jeden rok, bo w 1936 roku Wisła też przegrała z Ruchem 0:1. Jak jednak widać, w interpretacji tych zapisków należało zachować jeszcze większą ostrożność i bardziej zweryfikować przypisanie tego zdjęcia do meczu z Ruchem. 

Na marginesie kilka słów warto poświęcić fotografowi. Dzięki pieczątce wiemy, że zdjęcie jest autorstwa Czesława Datki. Był to fotoreporter tygodnika "Światowid", pracownik Zakładów Graficznych Polonia w Katowicach. W 1939 roku przez Rumunię trafił do Francji i później Anglii, gdzie pracował jako akredytowany fotograf Rządu Polskiego na Uchodźstwie. Wykonał wiele bezcennych zdjęć dokumentujących działania polskich polityków i Polskich Sił Zbrojnych w latach II Wojny Światowej. Po wojnie powrócił do ojczyzny, na Śląsk, zmarł jednak przedwcześnie w 1951 roku. Zbiory jego fotografii (ponad 2700 pozycji) dostępne są w Narodowym Archiwum Cyfrowym

Na koniec dzisiejszego postu dziękujemy zaś p. Grzegorzowi z historiaruchu.pl za cenną wskazówkę, która pozwoliła skorygować powyższe informacje i uzupełnić naszą wiedzę.  


sobota, 14 kwietnia 2018

Kim był Władysławski? Wiślackie qui pro quo

W czasach galicyjskich i w okresie II RP piłkarze dość często ukrywali swoją tożsamość i na plac gry wychodzili kryjąc się za pseudonimami. Najczęstszą tego przyczyną był... zakaz szkolny. Austriackie prawo zabraniało bowiem młodzieży szkolnej przynależności do stowarzyszeń, w tym do klubów sportowych. Zakaz taki podtrzymano także w prawie niepodległej Polski. Pierwotnie regulacja taka miała podłoże wyłącznie polityczne, później zaś w odniesieniu do sportu uzasadniano ją troską o prawidłowy rozwój uczniów. Kluby sportowe nie zapewniały bowiem - w myśl tych uzasadnień - odpowiednich warunków zdrowotnych i wychowawczych, a nadmierny pęd do rywalizacji miał negatywnie odbijać się na obowiązkach edukacyjnych uczniów.

Jak to nieraz bywa, praktyka życia codziennego bardzo odbiegała od litery prawa. Tak surowych zakazów w rzeczywistości nie egzekwowano z pełną stanowczością. Wśród piłkarzy wielu było uczniów, na wszelki wypadek jednak stosowali oni pseudonimy. W końcu któryś z nauczycieli mógłby się okazać dociekliwy i po odnalezieniu nazwiska swojego ucznia w relacji prasowej z meczu mógł stwarzać delikwentowi trudności...

Pseudonimy zwykle nie były wymyślne. Dość często zawodnik po prostu posługiwał się samym imieniem, bez nazwiska. Najsłynniejszy przypadek to Artur Woźniak, następca Henryka Reymana na środku ataku Wisły, król strzelców, który "Arturem" pozostał do końca swojej kariery, choć już od wielu lat nie był uczniem. Inne przypadki to "Bruno" w odniesieniu do Brunona Luski (lata 1908-1911), czy "Janek" w odniesieniu do Jana Kowala (1913-14). Wiele pseudonimów tak naprawdę było inicjałami (Cejot to C. J., czyli Cudek Jan - piłkarz naszego klubu w latach 1906-10, podpułkownik Wojska Polskiego zamordowany w Auschwitz) lub pewnym zniekształceniem prawdziwego nazwiska (K. E. Czalop to nazwisko Władysława Polaczka zapisane wspak).

Program meczów Wisła Kraków - Olympia Praga z 1911 roku - w składzie Białej Gwiazdy prawie same pseudonimy (prawdziwym nazwiskiem jest jedynie Kowacz)

Po latach pseudonimy sprawiają trudności przy identyfikacji składów. Wiele z nich można dość łatwo rozgryźć, znaczenie inne znamy dzięki wspomnieniom piłkarzy bądź działaczy, ciągle jednak niektóre przydomki budzą wątpliwości lub wręcz kontrowersje...

W 1936 roku w składzie Wisły w kilku meczach pojawia się "Władysławski". Kto to?

Relacja z meczu Wisła Kraków 1:0 Legia Warszawa, 7 czerwca 1936. Władysławski zasłużył na wyróżnienie, ale kim był Władysławski?

Andrzej Gowarzewski w poświęconym Wiśle tomie Kolekcji Klubów identyfikuje Władysławskiego jako Henryka Zatorskiego. Książka ta wydana została w 1996 roku. Jednak w październiku 1997 roku Paweł Pierzchała przeprowadził wywiad z braćmi Filkami: Władysławem i Michałem. W jego trakcie Władysław Filek zapewnił, że to on był Władysławskim. Warto zacytować ten fragment (całość wywiadu dostępna jest na stronach naszej encyklopedii):

Artur odniósł kontuzję i mnie wzięli do pierwszej drużyny. Miałem 17 lat. Byłem wtedy uczniem 8 klasy IX gimnazjum więc występowałem pod pseudonimem „Władysławski”. 

Świadectwo Filka wydaje się bardzo wiarygodne. Podane przez niego uzasadnienie dla użycia pseudonimu jest zgodne z naszą wiedzą (zakaz dla uczniów). Dodatkowo pseudonim w jego przypadku wywodziłby się prosto od imienia, co jak widzieliśmy było częstą praktyką. Czy możliwy jest jeszcze jakiś, rozstrzygający argument?

Tak. Fotografia.

Kilka lat temu w internetowych aukcjach na portalu allegro pojawiło wiele starych zdjęć piłkarskich z prywatnej kolekcji, wśród nich ta fotografia:

Pochodzi ona z meczu Ruch Hajduki Wielkie - Wisła Kraków, rozegranego 28 czerwca 1936 roku. W tym spotkaniu także wystąpił "Władysławski".


O tym, jak identyfikujemy zawodników na zdjęciach, pisaliśmy już w poprzednich postach. Tutaj wystarczy stwierdzić, że piłkarza pierwszego od lewej w dolnym rzędzie rozpoznajemy jako Władysława Filka.

Na tym zamykamy detektywistyczny wątek dotyczący Władysławskiego. Trudno jednak już teraz zakończyć ten post, z meczem Ruch-Wisła z 1936 roku związane są bowiem inne interesujące kwestie.

Pierwsza jest niestety dramatyczna. Zawodnik pierwszy od prawej w dolnym rzędzie, to Jan Sarna.
Sarna zawodnikiem Wisły został w 1932 roku, gdy przyjechał do Krakowa z Bielska na studia na wydziale lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przez 4 lata grał w rezerwach Białej Gwiazdy i oto nadszedł dla niego czas debiutu w pierwszym zespole! Sarna na zdjęciu trzyma piłkę, jakby już nie mógł się doczekać rozpoczęcia gry. Jego piłkarska kariera zakończyła się jednak w 10 minut po wykonaniu tej fotografii...

W jednej z pierwszych akcji Sarna zderzył się z bramkarzem Ruchu, Erykiem Tatusiem. Tak opisywał to Przegląd Sportowy: już w 10 min. ubył z szeregów Wisły debiutujący w miejscu Łyki Sarna. Młody skrzydłowy chcąc wykorzystać murowaną pozycję został "znokautowany" przez rzucającego się pod nogi Tatusia. Bramka została nietknięta, krakowianina jednak, któremu wyskoczyło jabłko z prawego kolana, zniesiono z boiska. "Wyskoczenie jabłka" okazało się otwartym złamaniem kości podudzia i zerwaniem wiązadeł. Jan Sarna nie powrócił juz na piłkarskie boiska.

Druga kwestia związana z meczem Ruch-Wisła na charakter skandalu alkoholowo-finansowego. Graczy Ruchu oskarżono bowiem, że za wygraną z Wisłą dostali premie finansowe, które w nocy przepili. Co ciekawe, z tych dwóch zarzutów to ten dotyczący premii pieniężnych był większego kalibru - piłka nożna była wówczas amatorska i wszelkie formy zarabiania przez piłkarzy na swojej grze były stanowczo potępiane. Co z tych zarzutów wynikło i jaki był finał tej afery - o tym lepiej opowie historiaruchu.pl (pod tym linkiem, w sekcji Alkohol pretekstem. Głównym celem był Ruch Wielkie Hajduki).

Zainteresowanych prawnymi aspektami zakazu gry uczniów w klubach sportowych odsyłamy zaś do krótkiego opracowania prof. Dobiesława Dudka: Krytyczne tezy do naukowych badań nad sportem, punkt 12

**********
UWAGA: dzięki dodatkowym informacjom od bloga historiaruchu.pl niektóre wiadomości zawarte w tym poście należało zweryfikować. Ten wpis pozostawiamy bez zmian, prosimy jednak o zapoznanie się z nowym postem, gdzie podajemy aktualizację danych!