Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1931. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1931. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lipca 2018

Honor piłkarza

W dniu dzisiejszym przypada 121 rocznica urodzin Henryka Reymana.

By w pełni opisać zasługi tego człowieka należałoby napisać grubą książkę lub posiadać typową dla poetów zdolność zawarcia obszernej treści w lapidarnej formie. Mamy to szczęście, że obie te opcje już zostały zrealizowane. Książka "Z Białą Gwiazdą w sercu" jest pokaźną biografią Reymana szczegółowo opisującą jego dokonania. Zwięzłym przekazem jest zaś epitafium na poświęconym Reymanowi obelisku przy ul. Reymonta w Krakowie: Żył dla chwały polskiego sportu. Jest wzorem dla młodych pokoleń.




W dzisiejszym poście nie będziemy więc wymieniać wszystkich sukcesów sportowych Reymania, nie będziemy przypominać jego zasług dla Białej Gwiazdy w roli działacza, nie będziemy opisywać jego oddania klubowym barwom. Zamiast tego spróbujemy pokazać jakim był człowiekiem na przykładzie jednego tylko zdarzenia.

2 sierpnia 1931 roku Wisła Kraków w meczu ligowym podejmowała u siebie Pogoń Lwów. Była to XIII kolejka ligowa. W tamtych latach Wisła zawsze była w gronie faworytów rozgrywek. Biała Gwiazda utrzymywała się w czubie tabeli, marzeniem jej fanów było zaś powtórzenie sukcesu z 1927 i 28 roku, gdy krakowianie sięgali po prymat w polskim piłkarstwie. Pogoń Lwów była zaś uznaną marką, mieliśmy więc do czynienia z ligowym szlagierem.

Wisła wyszła na prowadzenie w 18 minucie po bramce skrzydłowego, Mieczysława Balcera. Potem jednak to Pogoń doszła do głosu i dwukrotnie przełamała obronę Wisły. Do remisu doprowadził Henryk Reyman w 61 minucie. Przez ostatnie pół godziny szale ważyły się raz na jedną, raz na drugą stronę. I oto w tych okolicznościach Reyman wypuścił długim podaniem Balcera i sam pobiegł środkiem do dośrodkowania. Rzucił się do centry i skierował piłkę do bramki. Co było dalej, opowiada sam Reyman:

Sędzia odgwizduje gola, a tu obrońca Pogoni Olearczyk w krzyk do swego kapitana Wacka Kuchara: 'Ta Wacuś! Ta łon ręką bramkę strzelił. Reklamuj!' I już cała Pogoń biegnie z 'płaczem' do sędziego, ja tam się wcale nie pcham. Sędzia wyciąga mnie z tłumu naszych. 'Panie Reyman, ja bramkę odgwizdałem, ale nich pan da słowo, że pan zdobył bramkę głową'. Koledzy patrzyli na mnie w milczeniu, Józek Kotlarczyk szarpał mnie z tyłu za rękę... 'Nie, panie sędzio, zdobyłem ją rzeczywiście ręką'. 'Dziękuję panu, a więc rzut wolny z linii autowej dla Pogoni'.

Mecz zakończył się remisem. Na koniec sezonu Wiśle zabrakło jednego punktu do mistrzowskiego tytułu. Tytuł ten zdobyła Garbarnia, która w obecnym sezonie występuje na stadionie im. Henryka Reymana.

Tę i setki innych historii z życia Henryka Reymana przedstawia wspomniana już książka Pawła Pierzchały "Z Białą Gwiazdą w sercu". Publikacja ta jest już niedostępna w sprzedaży, ale jest jeszcze szansa na jej zdobycie. Kilka egzemplarzy trafiło na akcję #ReymonTTa22 i #WisłaTylkoPrzyReymonta. Książki przekażemy w podziękowaniu 5 osobom, które zadeklarują najwyższą kwotę, a potem wpłacą ją poprzez fans4club.com. Czas jest tylko do jutra, a szczegóły znajdziecie pod tym linkiem!




piątek, 6 lipca 2018

"Jedenastobój" Mieczysława Balcera

Wspaniałych sportowców było w historii Wisły bardzo wielu. Wśród zawodników Białej Gwiazdy różnych sekcji są Olimpijczycy, Mistrzowie Świata i Europy, wielokrotni Mistrzowie Polski. Nawet w tym gronie postacią wyróżniającą się jest jednak Mieczysław Balcer, piłkarz pierwszej jedenastki Wisły w latach 1923-35.


Mieczysław Balcer w 1937 roku

Długo można wyliczać jego dokonania: do pierwszej drużyny wdarł się przebojem jeszcze przed ukończeniem 17 roku życia, rok później debiutował już w reprezentacji Polski, z Wisłą zdobył Puchar Polski i dwa razy Mistrzostwo Polski, a jednocześnie... studiował biologię. Studia te porzucił, nie dlatego, że nie był w stanie im podołać. Biologia nie dawała mu satysfakcji - chciał studiować wychowanie fizyczne. W Krakowie takiego kierunku wówczas nie było, Balcer przeprowadził się więc do Poznania. Barw klubowych jednak nie zmienił i na mecze Wisły dojeżdżał po całej Polsce pociągami, dając przykład całkowitego oddania Białej Gwieździe. Przypomnijmy, że mowa tu o czasach, kiedy piłkarze nie otrzymywali za grę żadnego wynagrodzenia. "Opuściłem bodaj dwa mecze, raz przez pomyłkę wsiadłem do innego pociągu" - wspominał po latach.

Jeszcze niepełnoletni Mieczysław Balcer w dniu debiutu w Reprezentacji Polski, 10 czerwca 1924. Osiemnaste urodziny obchodził dwa dni później


Wiele wątków z biografii Balcera wartych jest uwagi i zachęcamy do dokładnego zapoznania się z historią tego zawodnika. W dzisiejszym poście chcemy zaś pokazać jakim wspaniałym był sportowcem na przykładzie tylko jednego wydarzenia.

12 i 13 września 1931 roku we Lwowie rozgrywano Mistrzostwa Polski w lekkiej atletyce. Do zawodów zgłosił się także Mieczysław Balcer, i to w najbardziej wymagającej, morderczej dyscyplinie: dziesięcioboju. Na przestrzeni dwóch dni rywalizowano w biegach na 100 metrów, 110 metrów przez płotki, 400 metrów i 1500 metrów, w skoku w dal, wzwyż i o tyczce, w rzucie dyskiem i oszczepem oraz w pchnięciu kulą.

Największym konkurentem Balcera okazał się Jan Wieczorek z Wilna, oficer tamtejszego pułku saperów. Wieczorek był bardziej doświadczony (zdobywał już w tej konkurencji medale mistrzostw Polski w poprzednich latach). Ilustrowany Kurier Codzienny napisał, że Balcer to w lekkoatletyce "homo novus". Jest to elegancki (bo po łacinie) synonim słowa... żółtodziób. Wśród atutów Wiślaka prasa wymieniała zaś... doskonałe podstawy teoretyczne.

W pierwszym dniu zawodów padał deszcz, co faworyzowało skrzydłowego Wisły. W piłkę nożną przecież grywał i na śniegu, więc deszcz nie był mu straszny. W tych warunkach Balcer osiągnął między innymi czas 11,1 sekundy na 100 metrów. Dla porównania - ówczesny rekord świata wynosił 10,3 sekundy. Po pierwszym dniu Balcer był na czele stawki, jednak kolejnego dnia stracił prowadzenie za sprawą skoku o tyczce. Wieczorek skoczył 40 centymetrów wyżej i w klasyfikacji punktowej wyprzedził Wiślaka.


Jan Wieczorek w skoku o tyczce - właśnie wyprzedza Mieczysława Balcera w klasyfikacji punktowej MP w dziesięcioboju. Zdjęcie wygląda... dziwnie, jak rysunek. To dlatego, że w tamtych latach często stosowano ręczny retusz wyostrzający kontury


W tej sytuacji decydująca była ostatnia konkurencja - bieg na 1500 metrów. Balcer przystępował do niego ze sporą stratą i świadomością, że zwycięstwo da mu tylko kilkudziesięciometrowa przewaga na mecie nad Wieczorkiem. Oddajemy głos sprawozdawcy Ilustrowanego Kuriera Codziennego:

Na trybunach poruszenie. Wiadomem było, że bieg na 1.500 m. to słaby punkt Wieczorka. Balcer zaś przy swoich olbrzymich możliwościach był „niewiadomy”. Wczorajsze „spuchniecie‘‘ na finiszu czterystumetrówki nie gwarantowało jego wytrzymałości. Miał jednak za sobą wielkiego sprzymierzeńca — młodość. — A stawka była wielka — mistrzostwo Polski. Jasnem też się wszystkim stało, że Balcer chcąc pobić Wieczorka musi go daleko w tyle zostawić, by odrobić około 60 punktów. Toteż Balcer uchwyciwszy się dobrego Wojtkiewicza słaniał się na nogach i biegł za nim trzy okrążenia, aż wreszcie się „zarżnął” i musiał go „puścić”. Rozpaczliwemi i końcowemi wysiłkami, wśród krzyków rozemocjonowanej publiczności, podniecającej obu rywali, zakończyli oni bieg, najzupełniej wyczerpani.

Wyczerpany Mieczysław Balcer wpada na metę biegu na 1500 metrów


Wyniki nie były znane od razu, po pomiarze czasu trzeba było jeszcze poczekać na przeliczenie punktów. W końcu jednak potwierdziło się:


Ilustrowany Kurier kontynuował swoje sprawozdanie: 

Wieczorek przegrał… Poszedł jednak z gratulacjami do nowego mistrza i serdecznie go uściskał i ucałował — Ze smutkiem później odjechał na całodniową podróż dalej kontynuować ciężką i twardą służbę podoficera. Balcer zaś pozostał...



Bohaterowie MP w dziesięcioboju 1931 - Jan Wieczorek i Mieczysław Balcer. Na tej fotografii retusz konturów był trochę subtelniejszy. 

Balcer zaś pozostał... Bo dotarliśmy raptem do połowy opowieści o jego niezwykłym wyczynie. Oto tego samego dnia po południu o godzinie 16 Wisła Kraków rozgrywała ligowy mecz z Czarnymi Lwów. Była to XVII kolejka sezonu, Biała Gwiazda walczyła o Mistrzostwo, a Balcer był podstawowym zawodnikiem drużyny. "Czy jednak będzie w stanie zagrać?" - takie wątpliwości pojawiły się w głowie Henryka Reymana, który czekał na Balcera na mecie biegu na 1500 metrów i widział, jak wyczerpany był lewoskrzydłowy. Wisła nie miała wówczas trenera i to w głównej mierze Henryk Reyman - jako kapitan - odpowiadał za skład i taktykę. Balcer miał Reymanowi odpowiedzieć z pełnym przekonaniem, że zagra. Sam po latach skromnie wspominał, że decyzję pozostawił drużynie. 

To jasne, że byłem zmęczony, ale jak zwykle bardzo chciałem zagrać. Martwiłem się tylko, czy podołam. Decyzja należała nie do mnie, a do zespołu. Byłem dobrze przygotowany, mój organizm niesłychanie szybko regenerował się, a przy tym byłem chyba w najwyższej fizycznej formie. Młody byłem szanowny panie - mówił w rozmowie z Andrzejem Gowarzewskim. 

Tak czy inaczej Balcer zagrał przeciwko Czarnym. Świeżo upieczony Mistrz Polski w dziesięcioboju bynajmniej nie słaniał się po boisku, przeciwnie - imponował przebojowością i sprintami. Było to jedno z tych spotkań, w których o końcowym sukcesie bardziej od umiejętności zadecydowała ambicja i determinacja. W 89 minucie był wynik remisowy 1:1. Wtedy właśnie piłka poleciała na skrzydło, a Balcer ponownie ruszył sprintem do dalekiego podania. Bramkarz Czarnych najpierw się zawahał, a gdy wybiegł do piłki, był już spóźniony. Balcer "ostatnim wysiłkiem pakuje piłkę do pustej bramki" i zapewnia Wiśle zwycięstwo!

Drużyna Wisły Kraków w 1931 roku. Mieczysław Balcer stoi 4 z lewej

Można zażartować, że do 6546,875 punktów zdobytych w dziesięcioboju Balcer dołożył 2 punkty piłkarskie (tyle bowiem w tamtych latach przyznawano zwycięskiej drużynie). Mówiąc zaś już całkiem serio, wyczyn Balcera uznać należy za jedno z największych dokonań w historii Wisły Kraków i jedną z najpiękniejszych kart w historii polskiego sportu. 

Mieczysław Balcer zdaje się być postacią współcześnie nieco zapomnianą, tymczasem swoją postawą i oddaniem Wiśle zasłużył na pełne uznanie. Jeżeli niniejszy post zachęcił Was do bliższego poznania tej osoby, to polecamy do dalszej lektury:

* Biografia Mieczysława Balcera
* "Jedenastobój" Mieczysława Balcera - szczegółowe omówienie zawodów o MP w dziesięcioboju
* 1931.09.13 Czarni Lwów – Wisła Kraków 1:2 - omówienie meczu 

sobota, 16 czerwca 2018

Retro plakaty dla karnetowiczów

Wisła Kraków przygotowała pakiet prezentów dla osób, które kupią karnet na najbliższy sezon. Przy zakupie takiego abonamentu otrzymuje się:

- wstęp na mecz sparingowy z AS Monaco
- rabat na nową koszulkę meczową
- voucher zniżkowy na kolekcję dubletową
- koszulkę od sponsora LVBet
- wybrany egzemplarz kwartalnika R22
- próbki produktów firmy Olimp
- dwa plakaty retro

Pakiet prezentów dla karnetowiczów. Foto: Damian Dukat, twitter

W dzisiejszym poście chcemy się bliżej przyjrzeć ostatniemu z tych punktów. Niektórzy z Was już są w posiadaniu retro plakatów, wierzymy, że wielu kolejnych kibiców już niedługo będzie je miało w swoich domach. Warto więc zapoznać się z tymi zdjęciami i odkryć, co one przedstawiają!

Do przygotowania plakatów wykorzystano dwa zdjęcia z 1931 roku. Fotografie te same w sobie są bardzo ciekawe, ale co czyni je jeszcze ciekawszymi, to niezwykła koloryzacja. Współczesne programy graficzne dają szerokie możliwości, ale do ich pełnego wykorzystania potrzebny jest talent, doświadczenie i benedyktyńska cierpliwość. Te cechy ma Jakub Malicki, autor portalu polskielogo.net. To właśnie p. Jakub podjął się retuszu cyfrowego zdjęć sprzed prawie 90 lat. Nadanie barw jednej fotografii zajęło ponad 10 godzin, ale efekt jest zachwycający:

Przed


Po


Przed


Po

W tym miejscu warto dodać, że portal polskielogo.net to kopalnia wiedzy o znakach polskich klubów sportowych (czyli - bez wdawania się w niuanse definicyjne: o herbach, godłach, symbolach, emblematach, logach). Na pierwszy rzut oka temat ten może się wydawać niszowy, przy rzetelnym i dogłębnym opracowaniu - a właśnie takie znajdziemy na polskielogo.net - staje się jednak fascynującą opowieścią. Polecamy!

Wracamy do retro plakatów. Co i kogo przedstawiają te zdjęcia, jakie ciekawostki są z nimi związane? 

Oryginalne fotografie pochodzą z Narodowego Archiwum Cyfrowego. NAC jest bazą setek tysięcy starych zdjęć - kilkadziesiąt tysięcy z nich to zbiory Ilustrowanego Kuriera Codziennego. "Ikac" był w okresie międzywojennym największym polskim koncernem prasowym. To znaczy, że te zdjęcia drużyny Wisły zostały wykonane przez fotoreportera Kuriera z przeznaczeniem do działu sportowego. Tak się jednak złożyło, że zdjęcia te nie zostały wydrukowane w prasie. Jedną z konsekwencji jest fakt, że ciężko ustalić dokładną datę ich wykonania. W archiwach IKC figurują jedynie pod datą roczną 1931. 

Przyjrzyjmy się uważniej pierwszemu zdjęciu: 



Drużyna Wisły stoi na murawie boiska, blisko koła środkowego. Jest to boisko Białej Gwiazdy, co można poznać po charakterystycznym parkanie w tle. Ówczesne boisko Wisły znajdowało się obok obecnego stadionu, na terenie placu i parkingu przed trybuną południową. Boisko otaczał wysoki płot, by uniemożliwić oglądanie meczów bez zakupu biletów. Kibic byli jednak pomysłowi i... odważni. Widzicie drzewa za parkanem? No właśnie...


Na zdjęciu wyraźnie widać, że murawa według dzisiejszych standardów była bardzo słaba - w wielu miejscach jest to ubita ziemia bez źdźbła trawy. Obecnie osoby odpowiedzialne za utrzymanie murawy - tak zwani greenkeeperzy - to często wysoko wykwalifikowani fachowcy dysponujący nowoczesnym sprzętem. Kiedyś na Wiśle radzono sobie prozaicznie - ubytki w trawie uzupełniano darnią z pobliskich Błoń.  

Kogo przedstawia pierwszy z retro plakatów? Od lewej stoją: 

Józef Adamek - napastnik, prawoskrzydłowy. Całą karierę - od 1919 do 1933 - związany z Wisłą. Reprezentant Polski. W grze cechował się przebojowością, był bardzo szybki. Jego styl piłkarski określano jako elegancki, Adamek elegancki był też na codzień, dbał o dobry wygląd i dobrze się ubierał. Podobno w początkowych latach swojej kariery miał nawet zwyczaj wychodzić na boisko w kołnierzyku i barwnym krawacie!

Emil Skrynkowicz - obrońca, gracz Wisły w latach 1923-31. Reprezentant Polski. To był typ twardego defensora. Dobrze zbudowany i przystojny, stanowił obiekt westchnień krakowskich kibicek. Zmarł w październiku 1931 - w błyskawicznym tempie pokonała go choroba. Jego nagła śmierć wywołała powszechny smutek, młody sportowiec cieszył się wielką sympatią, a jeszcze we wrześniu grał mecz ligowy... 

Henryk Reyman - tej postaci nie trzeba przedstawiać

Mieczysław Balcer - napastnik, lewoskrzydłowy, reprezentant Polski, wierny Wiśle nawet wtedy, gdy wyjechał do Poznania na studia z wychowania fizycznego - o wiele łatwiej by mu było przenieść się na przykład do Warty Poznań, zamiast tego Balcer spędził setki godzin w pociągach, jeżdżąc po całym kraju by dołączyć do kolegów z Wisły. "Opuściłem bodaj dwa mecze, raz przez pomyłkę wsiadłem do innego pociągu" - wspominał po latach. W 1931 roku był w fenomenalnej dyspozycji sportowej, 13 września zdobył złoty medal Mistrzostw Polski w morderczej dyscyplinie dziesięcioboju, tego samego dnia popołudniu zagrał w ligowym meczu Wisły zdobywając zwycięską bramkę. 

Bronisław Makowski - pomocnik, reprezentant Polski, piłkarz Wisły w latach 1927-31. W 1937 roku wyjechał w sprawach handlowych do Ameryki Południowej, gdzie spędził 2 lata. Tam rozwijał swoją nową sportową pasję - lotnictwo. Swoją awionetkę nazwał "Józef Piłsudski" i podróżował nią nad Argentyną, Paragwajem, Urugwajem... Bywał też na meczach piłkarskich Boca Juniors, Independiente i River Plate. Do Polski powrócił kilka miesięcy przed wybuchem wojny. W czasie konspiracji pod przykrywką firmy hydraulicznej produkował materiały wybuchowe i broń dla ruchu oporu - wpadł w ręce gestapo, na torturach przyznał się do swojej działalności, ale nie wydał żadnego z kompanów. Został rozstrzelany w maju 1944. 


Walerian Kisieliński - napastnik, reprezentant Polski. W Wiśle krótko, bo jedynie przez 3 lata, ale w tym czasie zdobył (właśnie w 1931 roku) koronę króla strzelców. 

Józef Kotlarczyk - pomocnik, reprezentant Polski, kapitan reprezentacji na Igrzyskach Olimpijskich 1936, zawodnik Wisły w latach 1927-39. W środku pola najczęściej grał ze swoim starszym bratem Janem, gdzie determinacją i żelazną kondycją nadawali rytm całej drużynie. 

Eugeniusz Oleksik - obrońca, piłkarz Wisły w latach 1928-35. W czasie wojny więzień obozów koncentracyjnych, między innymi Auschwitz. 

Stefan Lubowiecki - napastnik, podobnie jak Oleksik był piłkarzem Wisły w latach 1928-35, podobnie jak on trafił w czasie wojny do obozu w Auschwitz. Lubowieckiemu jednak nie udało się przeżyć - Niemcy aresztowali go wraz z 200 innymi osobami w odwecie za wcześniejszy zamach podziemia na oficera SS. Chodziło o sterroryzowanie Polaków, aresztowanych bestialsko zamordowano. 

W dolny rzędzie od lewej: 

Maksymilian Koźmin - bramkarz, reprezentant Polski, zawodnik Wisły w latach 1927-36. Popularne stwierdzenie głosi, że dobry bramkarz musi w sobie mieć coś z szaleńca i Koźmina trochę w taki sposób postrzegano. A to za sprawą jego nietypowego stylu. W tamtych latach golkiperzy zwyczajowo nie ruszali się z linii bramkowej, Koźmin tymczasem odważnie wychodził w pole, przepychał się z napastnikami przy dośrodkowaniach, krótko mówiąc - wyprzedzał swoją epokę. 

Karol Bajorek - pomocnik, reprezentant Polski, piłkarz Wisły w latach 1925-36, dobry technik, bardzo pracowity w środku pola. W późniejszych latach trener i działacz piłkarski w Żywcu. 

Stanisław Czulak - pomocnik i napastnik, reprezentant Polski, zawodnik Wisły w latach 1923-33, strzelec pierwszej bramki Wisły w rozgrywkach ligowych, żołnierz Września 1939 i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (wojska lotnicze w Anglii). 
Zbigniew Olewski - rezerwowy bramkarz, w Wiśle w latach 1931-35, ale rozegrał tylko 5 spotkań. 

Z tych 13 zawodników tylko 3 nie zagrało nigdy w Reprezentacji Polski!

Wielu z Was dostrzegło już pewnie jeden mały, ale zaskakujący element i zastanawia się, czy nie ma tu jakiejś pomyłki. Nie mylicie się jednak, Zbigniew Olewski ma na sobie bluzę FC Barcelony. 

O co chodzi? Otóż Olewski otrzymał tę bluzę od samego Ricardo Zamory - zawodnika po dziś dzień uznawanego za jednego z najlepszych bramkarzy w historii piłki. Nazwisko "Zamora" elektryzowało wówczas piłkarski świat i jego sława z odległej Hiszpanii dotarła też do Polski. Nie udało nam się ustalić, w jakich dokładnie okolicznościach Olewski spotkał Zamorę i w jaki sposób przekonał go do przekazania takiego prezentu, jasne jest jednak, że Polak był z tego podarunku niezwykle dumny. Do tego stopnia, że nawet na mecz Wisły zakładał bluzę Barcelony i traktował ją jak talizman. W sierpniu 1931 roku Olewski pożyczył ten talizman Koźminowi na występ w meczu Polska - Rumunia i tym sposobem bramkarz reprezentacji Polski w meczu swojej drużyny narodowej wystąpił w stroju Barcelony!

Czy jest szansa ustalić, kiedy dokładnie wykonano zdjęcie z pierwszego retro plakatu? Nasze podejrzenia padają na 25 maja 1931 roku. Tego dnia Wisła obchodziła swój jubileusz 25-lecia i grała towarzyski mecz z Cracovią. Zauważmy, że na rzeczonym zdjęciu jest 11 zawodników z pola. Ówczesne przepisy nie pozwalały na zmiany w trakcie gry, nawet w przypadku kontuzji (wyjątek dotyczył bramkarzy). Mecz z 25 maja 1931 był jednak spotkaniem towarzyskim, został rozegrany według elastyczniejszych reguł i w przerwie Eugeniusz Oleksik zastąpił jednego z kolegów. Reszta składu też zgadza się ze sprawozdaniami prasowymi z tego dnia, co więcej na zdjęciach z pewnością wykonanych tego dnia zawodnicy Wisły mają ten sam krój koszulek (z okrągłym dekoltem). Identyfikacja wydaje się więc bardzo prawdopodobna. 

25 maja 1931 trzech zawodników Wisły obchodziło swoje jubileusze - Henryk Reyman 400 spotkań w barwach Białej Gwiazdy, Bronisław Makowski i Maksymilian Koźmin - 100 występów. 

Ostatnia ciekawostka związana z pierwszym retro plakatem to fakt, że w 1956 roku w Księdze Jubileuszowej Wisły wydrukowano fotografię zrobioną sekundę wcześniej (lub później) z odrobinę innego kąta. Biały prostokąt w tle przy prawej krawędzi fotografii to brama wejściowa na stadion, przez którą kibice wchodzili na wał ziemny.  
W Księdze Jubileuszowej z 1956 roku zdjęcie błędnie opisano jako 1930 rok

 Przechodzimy do drugiego retro plakatu:


Jest tu kilka nowych osób:

Czesław Delekta - kierownik sekcji piłki nożnej Wisły, w tej roli wypełniał obowiązki dzisiaj rozdzielane pomiędzy prezesa, dyrektora sportowego, kierownika drużyny, rzecznika prasowego i trenera. 





Aleksander Stefaniuk - napastnik i pomocnik, piłkarz Wisły w latach 1926-33, zagrał jednak tylko w kilkunastu meczach, jego uwagę przyciągały bowiem inne obowiązki: studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 1932 roku odbywał służbę wojskową w szkole podchorążych w Łucku.

Jan Kotlarczyk - starszy brat Józefa, pomocnik, piłkarz Wisły w latach 1922-36, reprezentant Polski. Imieniem braci Kotlarczyków nazwany jest współcześnie stadion Nadwiślanu w Krakowie, bracia bowiem swoją przygodę z piłką rozpoczynali w tym klubie i są jego najwybitniejszymi wychowankami.




Artur Woźniak - napastnik, reprezentant Polski, król strzelców z 1933 i 1937 roku, zawodnik Wisły w latach 1927-47, w 1940 roku miał reprezentować Polskę na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach, zamiast tego był żołnierzem AK i więźniem obozu Mauthausen-Gusen. Trener Wisły w latach 1956-57.



Marian Kiliński - bramkarz, reprezentant Polski, zawodnik Wisły w latach 1922-33, jego trzej starsi bracia też byli zawodnikami i działaczami Wisły.






Aleksander Pychowski - obrońca, reprezentant Polski, zawodnik Wisły w latach 1925-35. Niski, chudy, ze złym wzrokiem wymuszającym grę w okularach - aż ciężko uwierzyć, że Pychowski miał odpierać ataki napastników. A jednak robił to znakomicie dzięki temu jak sprawnie czytał grę i rozsądnie się ustawiał. W czasie II Wojny Światowej silnie zaangażowany w konspirację, popełnił samobójstwo gdy gestapo otoczyło kamienicę, w której mieszkał - okazało się, że tego dnia poszukiwali kogoś innego...


Największą ciekawostką związaną z tym zdjęciem są koszulki Wisły. 


Jest to rezerwowy krój i już na czarno-białej fotografii widać, że trykoty te nie były czerwone, ich odcień jest bowiem znacznie bledszy. Tak po prawdzie nie ma pewności, że koszulki te były akurat niebieskie, ale jest to najbardziej prawdopodobna wersja. Poniższe zdjęcie wykonano w 1933 roku i w relacjach prasowych zachowały się świadectwa, że akurat tego dnia Wisła grała w niebieskich koszulkach. Jest to inny model niż na retro plakacie, ale stanowi świadectwo, że rezerwowe stroje Wisły były niebieskie.



Drugi z retro plakatów też skrywa ciekawostkę wymagającą wprawnego oka. Oto na ramionach Wiślaków dostrzec można czarne opaski.

Jest to niewątpliwie wyraz żałoby, trudno jednak określić po kim. Przypuszczamy, że może to być związane ze wspomnianą wcześniej nagłą śmiercią Emila Skrynkowicza. Obrońca Wisły zmarł pod koniec października 1931 roku, na naszym zdjęciu widzimy zaś, że Marian Kiliński ma na sobie ciepły płaszcza, tak jakby zdjęcie wykonano mroźną porą, na przykład w listopadzie. To jednak tylko przypuszczenia, gdyż tego zdjęcia niestety nie udało się przypisać do żadnego z meczów Wisły, nie znamy więc dokładnej daty jego wykonania. 

Na koniec dzisiejszego wpisu proponujemy zaś zbliżenie na nogi Wiślaków, by przyjrzeć się piłkarskiemu obuwiu z 1931 roku. Trzeba przyznać, że takie korki budzą... respekt. 


Retro plakaty to wspaniała inicjatywa, zapewniamy, że znakomicie prezentują się powieszone na ścianie lub postawione na półce. Jedyną możliwością ich zdobycia jest zakup karnetu, tak więc do kas (lub na bilety.wisla.krakow.pl)!

sobota, 7 kwietnia 2018

Rozwój jakościowy

Strona historiawisly.pl została założona w kwietniu 2008 roku (choć szerokiej publiczności udostępniona została dopiero 20 grudnia 2010 roku). Od samego początku za jedno z głównych zadań portalu przyjęliśmy gromadzenie, utrwalanie i udostępnianie materiałów źródłowych dotyczących historii Towarzystwa Sportowego Wisła.

Chodzi o to, że materiały takie - stare dokumenty, zdjęcia, relacje prasowe, trofea, pamiątki itd. - rozproszone są po wielu kolekcjach, a w efekcie dostęp do nich może być trudny. Materiały źródłowe mogą też ulec zniszczeniu, chociażby ze względu na naturalną degradację papieru - ich najczęstszego nośnika. Z tych powodów staramy się możliwie dużo źródeł zeskanować, zapisać, udostępnić i przechować dla wszystkich i - jakkolwiek górnolotnie by to miało zabrzmieć - dla przyszłych pokoleń. Przykładowo kibic zainteresowany meczem, który Wisła rozegrała w 1946 roku z żołnierzami brytyjskimi (w cywilu graczami takich klubów, jak Arsenal, Leeds czy Celtic), na odpowiedniej stronie naszego portalu odnajdzie:
- zdjęcia ze zbiorów Wisły
- plakat meczowy ze zbiorów Biblioteki Narodowej
- relacje prasowe z trzech różnych gazet
- wspomnienia Władysława Giergiela, opublikowane w Tempie w 1991 roku
- wspomnienia Jerzego Jurowicza, zamieszczone w jego pamiętnikach (nigdy niewydanych, maszynopis znajduje się w zbiorach Wisły)
- wspomnienia Stanisława Flanka, nagrane w 2009 roku w czasie naszego spotkania z ostatnim żyjącym wówczas uczestnikiem tego meczu.

W momencie udostępnienia portalu w 2010 roku na naszej stronie dostępnych było prawie 13 tysięcy plików, czyli właśnie zdjęć, skanów, grafik i innych dokumentów. Od tego czasu liczba ta wzrosła niepomiernie i dzisiaj jest to ponad 70 tysięcy plików - efekt wielu godzin spędzonych w bibliotekach, na spotkaniach z prywatnymi kolekcjonerami i byłymi zawodnikami i działaczami klubu, na przeszukiwaniach różnych internetowych zasobów. Sami nie przypuszczaliśmy, że nasza baza wiślackich materiałów źródłowych tak wzrośnie, a ciągle jest wiele do zrobienia!

W tym poście chcemy jednak pokazać, że rozwój ilościowy to jedno, ale jakość dostępnych materiałów też warta jest starań, gdyż efekty mogą być zachwycające.

Poniższe zdjęcie przedstawia przedwojenny stadion Wisły z lotu ptaka. Fotografię tę zamieszczono w wydawnictwach jubileuszowych Białej Gwiazdy - pamiątkowych książkach wydanych w 1931 i 1936 roku z okazji 25-lecia i 30-lecia klubu. W 2008 roku Rada Seniorów Wisły postarała się o reprint tych unikatowych publikacji, rok później zaś skany tych reprintów zostały udostępnione na stronie historiawisly.pl (książka z 1931 roku jest tutaj, a z 1936 - tu). Właśnie w takich formie - skan reprintu - zdjęcie to było dotychczas znane.


Trzeba przyznać, że jakkolwiek interesująca, fotografia ta jest zwyczajnie kiepskiej jakości. Widzimy owal płyty boiska, zarys trybuny z jednej i szpaler drzew z drugiej strony, szczegóły są jednak nieuchwytne, całość jest nieostra i w niskiej rozdzielczości.

26 lutego 2018 roku pan Jan Kiliński udostępnił nam nową wersję tej fotografii. P. Jan jest synem Szczęsnego Kilińskiego - Szczęsny był zawodnikiem Wisły w latach 20. a później przez wiele lat pracował na rzecz klubu jako działacz. Przypuszczamy, że odpowiadał za przygotowanie do druku wspomnianych wyżej wydawnictw jubileuszowych. W rodzinnych zbiorach zachowało się tylko kilka zdjęć, wśród nich właśnie ta fotografia.


Trzeba przyznać, że różnica jest oszałamiająca. Nowa wersja jest w takiej jakości, że umożliwia dostrzeżenie nieomal najdrobniejszych elementów składających się na ten park sportowy. Widzimy drogi dojścia dla kibiców, bramy wejściowe na trybunę i na wał ziemny, budynki gospodarcze, ozdobne rabaty, trybunę, bieżnię lekkoatletyczną, murawę... W nowej wersji fotografia ta daje nam o wiele lepsze wyobrażenie o tym, jak wyglądał stary stadion Wisły. 

Kolejny przykład dotyczy jeszcze starszego okresu. Stadion pokazany powyżej był drugim w historii Wisły, pierwszy został otwarty w kwietniu 1914 roku i funkcjonował raptem przez kilka tygodni. Już w lipcu wybuchła bowiem I Wojna Światowa i Park Sportowy Wisły na Oleandrach stał się miejscem rozlokowania żołnierzy I Kompanii Kadrowej. To właśnie ze stadionu Wisły strzelcy Piłsudskiego wyruszyli w bój o wolną Polskę, jest to więc miejsce bardzo istotne w historii nie tylko Białej Gwiazdy, ale i całej Polski. Znanych jest kilka zdjęć tego Parku Sportowego - część dotyczy zawodów sportowych, część zaś pobytu żołnierzy: 





Jest tylko jedno zdjęcie przedstawiające ówczesną trybunę stadionu. Fotografia ta została wydrukowana przy okazji jubileuszu 25-lecia w 1931 roku w gazecie sportowej "Raz, Dwa, Trzy", w artykule o dziejach Wisły, przy czym redakcja postanowiła ze starych zdjęć zrobić kolaż: 


Tak prezentuje się ta fotografia po wycięciu jej ze skanu: 


Widać na niej płot, jakieś zadaszenie i trzy postaci, ogółem jednak więcej pracy musi tu wykonać nasza wyobraźnia, niż wzrok. 

I w tym przypadku p. Jan Kiliński udostępnił nam nową wersję, która najpierw wprowadziła nas w osłupienie, a potem w zachwyt: 


Jest to dokładnie to samo zdjęcie, ale ponownie - w nieporównywalnie lepszej jakości. I już mniejsza z tym, że postaci na zdjęciu okazuje się być tak naprawdę czworo - najważniejsze jest to, że dzięki tej nowej wersji możemy o stadionie dowiedzieć się rzeczy wcześniej nieznanych. Wisła dysponowała wówczas bardzo skromnymi zasobami i stadion oddano do użytku przede wszystkim dzięki wielkiemu poświęceniu działaczy i zawodników. Na fotografii widać zaś doskonale, jak została ta trybuna przygotowana - otóż pod zadaszeniem ustawiono... najzwyczajniejsze krzesła! Widzimy, że stoją one w 5 rzędach i możemy wprost policzyć, ile ich znajduje się w jednym rzędzie. Pojemność pierwszej trybuny Wisły można tym sposobem oszacować na około 250-300 miejsc! Takich informacji nie znajdziemy w żadnym z dotychczas znanych źródeł lub opracowań.  

To tylko dwa przykłady, gdzie udało się dotrzeć do znanych już materiałów w o wiele lepszej jakości.  W tym kontekście warto też wspomnieć o Narodowym Archiwum Cyfrowym, instytucji zajmującej się między innymi digitalizacją analogowych materiałów archiwalnych. W zbiorach NAC znajduje się między innymi ponad 130 tysięcy zdjęć Koncernu Ilustrowanego Kuriera Codziennego - największego wydawnictwa prasowego w Polsce przed 1939. Dzięki NAC stare zdjęcia sportowe dostępne są teraz w znakomitej jakości. Oto porównanie kilku fotografii - jak zostały wydrukowane w przedwojennej prasie i jak zostały udostępnione przez NAC: 












 Te świadectwa przekonują, że warto się starać nie tylko o ilość, ale też o jakość materiałów źródłowych. 

Zainteresowanych wiślackimi źródłami historycznymi zachęcamy do zapoznania się z naszymi zbiorami: 
  • Biblioteka - ponad 140 elektronicznych wersji książek i druków: programy meczowe, wydawnictwa jubileuszowe, sprawozdania z działalności, monografie
  • Wywiady - przeprowadzone przez redakcję historiawisly.pl z byłymi zawodnikami i działaczami Wisły
  • Plakaty - przeszło pół tysiąca plakatów meczowych, najstarszy pochodzi z 1910 roku
  • Zbiory TS Wisła - zdjęcia, programy meczowe, pamiątki ze zbiorów Towarzystwa Sportowego 
  • Kolekcje pamiątek - zdjęcia, medale, trofea, dyplomy, legitymacje, bilety, autografy
  • Bilety - prawie 1500 biletów z różnych zawodów, najstarsze pochodzą z 1936 roku
  • Zdjęcia - tysiące fotografii z różnych zbiorów, w podziale na dyscypliny sportowe
  • Prasa - notatki prasowe z prawie 200 różnych gazet (w tym z prasy zagranicznej: brytyjskiej, hiszpańskiej, francuskiej, niemieckiej, belgijskiej, austriackiej, chorwackiej, czeskiej), począwszy od 1906 roku
Ogólne omówienie materiałów źródłowych do historii Wisły znajduje się tutaj, pod tym adresem zaś przedstawiamy szczegółową bibliografię.