sobota, 16 czerwca 2018

Retro plakaty dla karnetowiczów

Wisła Kraków przygotowała pakiet prezentów dla osób, które kupią karnet na najbliższy sezon. Przy zakupie takiego abonamentu otrzymuje się:

- wstęp na mecz sparingowy z AS Monaco
- rabat na nową koszulkę meczową
- voucher zniżkowy na kolekcję dubletową
- koszulkę od sponsora LVBet
- wybrany egzemplarz kwartalnika R22
- próbki produktów firmy Olimp
- dwa plakaty retro

Pakiet prezentów dla karnetowiczów. Foto: Damian Dukat, twitter

W dzisiejszym poście chcemy się bliżej przyjrzeć ostatniemu z tych punktów. Niektórzy z Was już są w posiadaniu retro plakatów, wierzymy, że wielu kolejnych kibiców już niedługo będzie je miało w swoich domach. Warto więc zapoznać się z tymi zdjęciami i odkryć, co one przedstawiają!

Do przygotowania plakatów wykorzystano dwa zdjęcia z 1931 roku. Fotografie te same w sobie są bardzo ciekawe, ale co czyni je jeszcze ciekawszymi, to niezwykła koloryzacja. Współczesne programy graficzne dają szerokie możliwości, ale do ich pełnego wykorzystania potrzebny jest talent, doświadczenie i benedyktyńska cierpliwość. Te cechy ma Jakub Malicki, autor portalu polskielogo.net. To właśnie p. Jakub podjął się retuszu cyfrowego zdjęć sprzed prawie 90 lat. Nadanie barw jednej fotografii zajęło ponad 10 godzin, ale efekt jest zachwycający:

Przed


Po


Przed


Po

W tym miejscu warto dodać, że portal polskielogo.net to kopalnia wiedzy o znakach polskich klubów sportowych (czyli - bez wdawania się w niuanse definicyjne: o herbach, godłach, symbolach, emblematach, logach). Na pierwszy rzut oka temat ten może się wydawać niszowy, przy rzetelnym i dogłębnym opracowaniu - a właśnie takie znajdziemy na polskielogo.net - staje się jednak fascynującą opowieścią. Polecamy!

Wracamy do retro plakatów. Co i kogo przedstawiają te zdjęcia, jakie ciekawostki są z nimi związane? 

Oryginalne fotografie pochodzą z Narodowego Archiwum Cyfrowego. NAC jest bazą setek tysięcy starych zdjęć - kilkadziesiąt tysięcy z nich to zbiory Ilustrowanego Kuriera Codziennego. "Ikac" był w okresie międzywojennym największym polskim koncernem prasowym. To znaczy, że te zdjęcia drużyny Wisły zostały wykonane przez fotoreportera Kuriera z przeznaczeniem do działu sportowego. Tak się jednak złożyło, że zdjęcia te nie zostały wydrukowane w prasie. Jedną z konsekwencji jest fakt, że ciężko ustalić dokładną datę ich wykonania. W archiwach IKC figurują jedynie pod datą roczną 1931. 

Przyjrzyjmy się uważniej pierwszemu zdjęciu: 



Drużyna Wisły stoi na murawie boiska, blisko koła środkowego. Jest to boisko Białej Gwiazdy, co można poznać po charakterystycznym parkanie w tle. Ówczesne boisko Wisły znajdowało się obok obecnego stadionu, na terenie placu i parkingu przed trybuną południową. Boisko otaczał wysoki płot, by uniemożliwić oglądanie meczów bez zakupu biletów. Kibic byli jednak pomysłowi i... odważni. Widzicie drzewa za parkanem? No właśnie...


Na zdjęciu wyraźnie widać, że murawa według dzisiejszych standardów była bardzo słaba - w wielu miejscach jest to ubita ziemia bez źdźbła trawy. Obecnie osoby odpowiedzialne za utrzymanie murawy - tak zwani greenkeeperzy - to często wysoko wykwalifikowani fachowcy dysponujący nowoczesnym sprzętem. Kiedyś na Wiśle radzono sobie prozaicznie - ubytki w trawie uzupełniano darnią z pobliskich Błoń.  

Kogo przedstawia pierwszy z retro plakatów? Od lewej stoją: 

Józef Adamek - napastnik, prawoskrzydłowy. Całą karierę - od 1919 do 1933 - związany z Wisłą. Reprezentant Polski. W grze cechował się przebojowością, był bardzo szybki. Jego styl piłkarski określano jako elegancki, Adamek elegancki był też na codzień, dbał o dobry wygląd i dobrze się ubierał. Podobno w początkowych latach swojej kariery miał nawet zwyczaj wychodzić na boisko w kołnierzyku i barwnym krawacie!

Emil Skrynkowicz - obrońca, gracz Wisły w latach 1923-31. Reprezentant Polski. To był typ twardego defensora. Dobrze zbudowany i przystojny, stanowił obiekt westchnień krakowskich kibicek. Zmarł w październiku 1931 - w błyskawicznym tempie pokonała go choroba. Jego nagła śmierć wywołała powszechny smutek, młody sportowiec cieszył się wielką sympatią, a jeszcze we wrześniu grał mecz ligowy... 

Henryk Reyman - tej postaci nie trzeba przedstawiać

Mieczysław Balcer - napastnik, lewoskrzydłowy, reprezentant Polski, wierny Wiśle nawet wtedy, gdy wyjechał do Poznania na studia z wychowania fizycznego - o wiele łatwiej by mu było przenieść się na przykład do Warty Poznań, zamiast tego Balcer spędził setki godzin w pociągach, jeżdżąc po całym kraju by dołączyć do kolegów z Wisły. "Opuściłem bodaj dwa mecze, raz przez pomyłkę wsiadłem do innego pociągu" - wspominał po latach. W 1931 roku był w fenomenalnej dyspozycji sportowej, 13 września zdobył złoty medal Mistrzostw Polski w morderczej dyscyplinie dziesięcioboju, tego samego dnia popołudniu zagrał w ligowym meczu Wisły zdobywając zwycięską bramkę. 

Bronisław Makowski - pomocnik, reprezentant Polski, piłkarz Wisły w latach 1927-31. W 1937 roku wyjechał w sprawach handlowych do Ameryki Południowej, gdzie spędził 2 lata. Tam rozwijał swoją nową sportową pasję - lotnictwo. Swoją awionetkę nazwał "Józef Piłsudski" i podróżował nią nad Argentyną, Paragwajem, Urugwajem... Bywał też na meczach piłkarskich Boca Juniors, Independiente i River Plate. Do Polski powrócił kilka miesięcy przed wybuchem wojny. W czasie konspiracji pod przykrywką firmy hydraulicznej produkował materiały wybuchowe i broń dla ruchu oporu - wpadł w ręce gestapo, na torturach przyznał się do swojej działalności, ale nie wydał żadnego z kompanów. Został rozstrzelany w maju 1944. 


Walerian Kisieliński - napastnik, reprezentant Polski. W Wiśle krótko, bo jedynie przez 3 lata, ale w tym czasie zdobył (właśnie w 1931 roku) koronę króla strzelców. 

Józef Kotlarczyk - pomocnik, reprezentant Polski, kapitan reprezentacji na Igrzyskach Olimpijskich 1936, zawodnik Wisły w latach 1927-39. W środku pola najczęściej grał ze swoim starszym bratem Janem, gdzie determinacją i żelazną kondycją nadawali rytm całej drużynie. 

Eugeniusz Oleksik - obrońca, piłkarz Wisły w latach 1928-35. W czasie wojny więzień obozów koncentracyjnych, między innymi Auschwitz. 

Stefan Lubowiecki - napastnik, podobnie jak Oleksik był piłkarzem Wisły w latach 1928-35, podobnie jak on trafił w czasie wojny do obozu w Auschwitz. Lubowieckiemu jednak nie udało się przeżyć - Niemcy aresztowali go wraz z 200 innymi osobami w odwecie za wcześniejszy zamach podziemia na oficera SS. Chodziło o sterroryzowanie Polaków, aresztowanych bestialsko zamordowano. 

W dolny rzędzie od lewej: 

Maksymilian Koźmin - bramkarz, reprezentant Polski, zawodnik Wisły w latach 1927-36. Popularne stwierdzenie głosi, że dobry bramkarz musi w sobie mieć coś z szaleńca i Koźmina trochę w taki sposób postrzegano. A to za sprawą jego nietypowego stylu. W tamtych latach golkiperzy zwyczajowo nie ruszali się z linii bramkowej, Koźmin tymczasem odważnie wychodził w pole, przepychał się z napastnikami przy dośrodkowaniach, krótko mówiąc - wyprzedzał swoją epokę. 

Karol Bajorek - pomocnik, reprezentant Polski, piłkarz Wisły w latach 1925-36, dobry technik, bardzo pracowity w środku pola. W późniejszych latach trener i działacz piłkarski w Żywcu. 

Stanisław Czulak - pomocnik i napastnik, reprezentant Polski, zawodnik Wisły w latach 1923-33, strzelec pierwszej bramki Wisły w rozgrywkach ligowych, żołnierz Września 1939 i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (wojska lotnicze w Anglii). 
Zbigniew Olewski - rezerwowy bramkarz, w Wiśle w latach 1931-35, ale rozegrał tylko 5 spotkań. 

Z tych 13 zawodników tylko 3 nie zagrało nigdy w Reprezentacji Polski!

Wielu z Was dostrzegło już pewnie jeden mały, ale zaskakujący element i zastanawia się, czy nie ma tu jakiejś pomyłki. Nie mylicie się jednak, Zbigniew Olewski ma na sobie bluzę FC Barcelony. 

O co chodzi? Otóż Olewski otrzymał tę bluzę od samego Ricardo Zamory - zawodnika po dziś dzień uznawanego za jednego z najlepszych bramkarzy w historii piłki. Nazwisko "Zamora" elektryzowało wówczas piłkarski świat i jego sława z odległej Hiszpanii dotarła też do Polski. Nie udało nam się ustalić, w jakich dokładnie okolicznościach Olewski spotkał Zamorę i w jaki sposób przekonał go do przekazania takiego prezentu, jasne jest jednak, że Polak był z tego podarunku niezwykle dumny. Do tego stopnia, że nawet na mecz Wisły zakładał bluzę Barcelony i traktował ją jak talizman. W sierpniu 1931 roku Olewski pożyczył ten talizman Koźminowi na występ w meczu Polska - Rumunia i tym sposobem bramkarz reprezentacji Polski w meczu swojej drużyny narodowej wystąpił w stroju Barcelony!

Czy jest szansa ustalić, kiedy dokładnie wykonano zdjęcie z pierwszego retro plakatu? Nasze podejrzenia padają na 25 maja 1931 roku. Tego dnia Wisła obchodziła swój jubileusz 25-lecia i grała towarzyski mecz z Cracovią. Zauważmy, że na rzeczonym zdjęciu jest 11 zawodników z pola. Ówczesne przepisy nie pozwalały na zmiany w trakcie gry, nawet w przypadku kontuzji (wyjątek dotyczył bramkarzy). Mecz z 25 maja 1931 był jednak spotkaniem towarzyskim, został rozegrany według elastyczniejszych reguł i w przerwie Eugeniusz Oleksik zastąpił jednego z kolegów. Reszta składu też zgadza się ze sprawozdaniami prasowymi z tego dnia, co więcej na zdjęciach z pewnością wykonanych tego dnia zawodnicy Wisły mają ten sam krój koszulek (z okrągłym dekoltem). Identyfikacja wydaje się więc bardzo prawdopodobna. 

25 maja 1931 trzech zawodników Wisły obchodziło swoje jubileusze - Henryk Reyman 400 spotkań w barwach Białej Gwiazdy, Bronisław Makowski i Maksymilian Koźmin - 100 występów. 

Ostatnia ciekawostka związana z pierwszym retro plakatem to fakt, że w 1956 roku w Księdze Jubileuszowej Wisły wydrukowano fotografię zrobioną sekundę wcześniej (lub później) z odrobinę innego kąta. Biały prostokąt w tle przy prawej krawędzi fotografii to brama wejściowa na stadion, przez którą kibice wchodzili na wał ziemny.  
W Księdze Jubileuszowej z 1956 roku zdjęcie błędnie opisano jako 1930 rok

 Przechodzimy do drugiego retro plakatu:


Jest tu kilka nowych osób:

Czesław Delekta - kierownik sekcji piłki nożnej Wisły, w tej roli wypełniał obowiązki dzisiaj rozdzielane pomiędzy prezesa, dyrektora sportowego, kierownika drużyny, rzecznika prasowego i trenera. 





Aleksander Stefaniuk - napastnik i pomocnik, piłkarz Wisły w latach 1926-33, zagrał jednak tylko w kilkunastu meczach, jego uwagę przyciągały bowiem inne obowiązki: studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 1932 roku odbywał służbę wojskową w szkole podchorążych w Łucku.

Jan Kotlarczyk - starszy brat Józefa, pomocnik, piłkarz Wisły w latach 1922-36, reprezentant Polski. Imieniem braci Kotlarczyków nazwany jest współcześnie stadion Nadwiślanu w Krakowie, bracia bowiem swoją przygodę z piłką rozpoczynali w tym klubie i są jego najwybitniejszymi wychowankami.




Artur Woźniak - napastnik, reprezentant Polski, król strzelców z 1933 i 1937 roku, zawodnik Wisły w latach 1927-47, w 1940 roku miał reprezentować Polskę na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach, zamiast tego był żołnierzem AK i więźniem obozu Mauthausen-Gusen. Trener Wisły w latach 1956-57.



Marian Kiliński - bramkarz, reprezentant Polski, zawodnik Wisły w latach 1922-33, jego trzej starsi bracia też byli zawodnikami i działaczami Wisły.






Aleksander Pychowski - obrońca, reprezentant Polski, zawodnik Wisły w latach 1925-35. Niski, chudy, ze złym wzrokiem wymuszającym grę w okularach - aż ciężko uwierzyć, że Pychowski miał odpierać ataki napastników. A jednak robił to znakomicie dzięki temu jak sprawnie czytał grę i rozsądnie się ustawiał. W czasie II Wojny Światowej silnie zaangażowany w konspirację, popełnił samobójstwo gdy gestapo otoczyło kamienicę, w której mieszkał - okazało się, że tego dnia poszukiwali kogoś innego...


Największą ciekawostką związaną z tym zdjęciem są koszulki Wisły. 


Jest to rezerwowy krój i już na czarno-białej fotografii widać, że trykoty te nie były czerwone, ich odcień jest bowiem znacznie bledszy. Tak po prawdzie nie ma pewności, że koszulki te były akurat niebieskie, ale jest to najbardziej prawdopodobna wersja. Poniższe zdjęcie wykonano w 1933 roku i w relacjach prasowych zachowały się świadectwa, że akurat tego dnia Wisła grała w niebieskich koszulkach. Jest to inny model niż na retro plakacie, ale stanowi świadectwo, że rezerwowe stroje Wisły były niebieskie.



Drugi z retro plakatów też skrywa ciekawostkę wymagającą wprawnego oka. Oto na ramionach Wiślaków dostrzec można czarne opaski.

Jest to niewątpliwie wyraz żałoby, trudno jednak określić po kim. Przypuszczamy, że może to być związane ze wspomnianą wcześniej nagłą śmiercią Emila Skrynkowicza. Obrońca Wisły zmarł pod koniec października 1931 roku, na naszym zdjęciu widzimy zaś, że Marian Kiliński ma na sobie ciepły płaszcza, tak jakby zdjęcie wykonano mroźną porą, na przykład w listopadzie. To jednak tylko przypuszczenia, gdyż tego zdjęcia niestety nie udało się przypisać do żadnego z meczów Wisły, nie znamy więc dokładnej daty jego wykonania. 

Na koniec dzisiejszego wpisu proponujemy zaś zbliżenie na nogi Wiślaków, by przyjrzeć się piłkarskiemu obuwiu z 1931 roku. Trzeba przyznać, że takie korki budzą... respekt. 


Retro plakaty to wspaniała inicjatywa, zapewniamy, że znakomicie prezentują się powieszone na ścianie lub postawione na półce. Jedyną możliwością ich zdobycia jest zakup karnetu, tak więc do kas (lub na bilety.wisla.krakow.pl)!

piątek, 8 czerwca 2018

Dlaczego symbolem Wisły jest Biała Gwiazda?

"Biała Gwiazda towarzyszyła piłkarzom od roku 1906, chociaż początkowo była bladoniebieska i to w liczbie dwóch sztuk na jednej koszulce" - takie pokraczne zdanie rozpoczyna akapit poświęcony symbolowi Wisły na wikipedii. Biała Gwiazda była niebieska i była dwoma gwiazdami? Wikipedia więcej tutaj gmatwa niż wyjaśnia, jaka więc była geneza symbolu Wisły Kraków?

By to zrozumieć, musimy cofnąć się do samych początków klubu. Wisła została założona wiosną 1906 roku przez uczniów II Szkoły Realnej, z inicjatywy ich profesora, Tadeusza Łopuszańskiego. W czasie spotkania założycielskiego ustalono nazwę, barwy i emblemat:

Profesor opowiadał, jak to w innych państwach rozwija się sport, więc i my Polacy musimy włączyć się w ten nurt. Na te słowa radość taka zapanowała, żeśmy zaczęli klaskać i niejednemu łza pokazała się w oku. Godziliśmy się na wszystko, że klub będzie nazywał się Wisła, i znowu oklaski i okrzyki: "Polacy i Wisła to Polska". Tę nasza Wisłę trzeba było mieć i na sercu. Uchwaliliśmy wiec kolor naszych koszulek w kolorze błękitnym z emblematem na lewej piersi, przepołowioną piłkę, w kolorze czarnym w poziomie, przyczym kołnierz i manszety wraz ze spodenkami miały być również koloru czarnego. - tak ten podniosły moment wspominał jeden z uczestników, Roman Wilczyński.

Próba rekonstrukcji stroju Wisły z 1906 roku na podstawie wspomnień Wilczyńskiego

Gdzie tu gwiazda? Biała, niebieska, pojedyncza, podwójna lub jakakolwiek inna? Nie ma. 

Gwiazdy pojawiły się na koszulkach innej z ówczesnych drużyn. Mowa o Czerwonych Kraków, nazywanych też drużyną Jenknera. Nie wiemy, kiedy dokładnie ten klub powstał, wiadomo, że brał udział w Turnieju Jesiennym na przełomie września i października 1906 roku. Prasa wtedy pisała, że "wśród walki na pierwszy plan wysuwają się Czerwoni". Zgodnie ze wspomnieniami piłkarza Czerwonych, Jana Weyssenhoffa, stroje sportowe zostały zamówione w Berlinie. W przysłanej stamtąd paczce młodzi chłopcy znaleźli czerwone koszulki z dwiema niebieskimi gwiazdami na piersiach. 

Jan Weyssenhoff w czerwonej koszulce z niebieskimi gwiazdami, 1907 rok 

Kiedy dokładnie klub Jenknera zamówił te stroje? Tego też niestety nie wiemy. Zamawiający mogli zlecić przesłanie czerwonych koszulek, tak, by korespondowały one z nazwą klubu. Nie jest jednak wcale wykluczone, że najpierw odebrano przesyłkę, a gdy okazało się, że z Berlina przyszły stroje akurat o takiej barwie, stwierdzono, że da ona miano klubowi. Tak czy inaczej, gwiazdy były tutaj niespodziewanym dodatkiem.

Co Czerwoni mają wspólnego z Wisłą?

Otóż od 1907 roku jest to jeden klub. Jesienią tamtego roku doszło do fuzji, przy czym należy zaznaczyć, że było to połączenie na równych prawach. Wisła nie wchłonęła Czerwonych (ani Czerwoni Wisły) - dla podkreślenia tego faktu ustalono, że po fuzji klub zachowa nazwę jednej, ale barwy drugiej drużyny.

Co skłoniło oba kluby do fuzji?

Z jednej strony Wisła borykała się z rotacją zawodników. Wisła opierała swój skład na wychowankach prof. Łopuszańskiego - uczniach II Szkoły Realnej. Była to szkoła ukierunkowana na nauki ścisłe, po zdaniu matury jej absolwenci często chcieli kontynuować naukę na politechnice. W Krakowie takiej uczelni nie było, piłkarze-uczniowie wyjeżdżali więc do Lwowa i siłą rzeczy kończyli swoją grę w barwach Wisły.

Czerwoni mieli bardziej zróżnicowaną, a dzięki temu i stabilniejszą kadrę. Obiektywnie patrząc, byli silniejsi sportowo, a chyba też organizacyjnie. Liderem drużyny był Władysław Jenkner,
jego ojciec Wiktor był odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą budowlanym. Wiktor wspierał finansowo sportowe pasje swojego syna, dzięki czemu Czerwoni zapewne dysponowali większymi środkami, niż inne kluby w tym czasie. Dlaczego więc klub Jenknera zdecydował się na fuzję? To tylko przypuszczenia, ale w 1907 roku Władysław Jenkner otrzymał powołanie do wojska. Czy jego odejście oznaczałoby koniec wsparcia od Wiktora Jenknera i Czerwoni zmuszeni byli szukać innego patrona? Tak czy inaczej, do fuzji doszło i dzisiejsza Wisła jest spadkobierczynią obu tych pionierskich klubów.

Wracamy jednak do Białej Gwiazdy. Doszliśmy do etapu, w którym symbolem Wisły były dwie niebieskie gwiazdy. Tak było w latach 1907-1910.

Wisła Kraków w czerwcu 1908

Wisła Kraków w maju 1910 roku

Dwie niebieskiej gwiazdy zastąpiono jedną białą w drugiej połowie 1910 roku. Najstarsze znane zdjęcie Wisły w koszulkach z Białą Gwiazdą wykonano 10 września 1910 roku, przy okazji meczu ze Smichovem Praga.

Najstarsze znane zdjęcie Wisły z Białą Gwiazdą, 10 września 1910

Oczywiście w takiej sytuacji nasuwa się pytanie o powód tej zmiany. Pojawienie się dwóch niebieskich gwiazd kilka lat wcześniej było dziełem przypadku, teraz jednak zastąpienie ich było świadomą decyzją. Nie zachowało się żadne oświadczenie Wisły w tej sprawie ani żadne wspomnienia ówczesnych działaczy i zawodników na ten temat, ale kwestia wydaje się dość jednoznaczna - biel gwiazdy i czerwień koszulek komponowały się w najważniejsze dla Polaków barwy. Dla Wisły Kraków piłka nożna od początku była czymś więcej niż formą aktywności ruchowej - chodziło też o element wychowawczy, o budowanie poczucia wspólnoty, o umacnianie własnej tożsamości w honorowej rywalizacji. W okresie galicyjskim Wisła podjęła szereg patriotycznych inicjatyw, których wartość wykraczała poza aspekt sportowy. Tak było na przykład z meczami z polskimi drużynami z zaboru rosyjskiego i niemieckiego - zespoły te były wyraźnie słabsze od Wisły i Krakowianie wysoko takie mecze wygrywali, najważniejsze w nich jednak było to, że poprzez futbol Polacy utrzymywali kontakt i umacniali między sobą więzi bez względu na granice zaborcze. W 1910 roku zaś Wisła rozpoczęła kampanię na rzecz autonomii polskiego sportu, która doprowadziła w 1911 roku do powołania pierwszego polskiego związku piłkarskiego, na dodatek niezależnego od władz austriackich (pisaliśmy to tym w jednym z poprzednich postów i gorąco zachęcamy do zapoznania się z tym tematem).

Szliśmy zawsze wiernie w służbie pewnej, ale wielkiej idei. Czuć się w klubie swoim jak w domu ojczystym, oddychać pełną piersią, podkreślać na każdym kroku swój czysto-narodowy, a w czasach zaborczych także niepodległościowy charakter - oto nasza idea, której służyliśmy... - tak to nastawienie opisywali działacze Wisły w 1936 roku.

Biała Gwiazda na czerwonych koszulkach podkreślała patriotycznego ducha Wisły.

Wielu kibiców może zaskoczyć fakt, że Biała Gwiazda nie zawsze była pięcioramienna. W latach 1910-14 pojawiały się też wersje sześcio- i ośmioramienne.

 
Trzy różnej typy Białej Gwiazdy z lat 1910-14

Klub miał różne komplety strojów, ale zdarzało się i tak, że w jednym meczu część zawodników miała koszulki z pięcioramiennymi, a część z sześcioramiennymi gwiazdami. Przykładem takiej sytuacji jest poniższe zdjęcie: 

Wisła Kraków we wrześniu 1911. 

Po reaktywacji Wisły w 1918 roku Biała Gwiazda już zawsze była pięcioramienna. Z biegiem czasu Biała Gwiazda stała przydomkiem czy wręcz synonimem Wisły, symbolem jednoznacznie kojarzonym z krakowskim klubem. Biała Gwiazda pojawia się wszędzie tam, gdzie jest Wisła: na flagach, szalikach, plakatach, biletach, na stadionie przy R22, ułożona z krzesełek... Możliwe jednak, że najważniejsza jest obecność Białej Gwiazdy nie na różnego typu wyobrażeniach, ale w świadomości ludzi – w sercach i umysłach całej rzeszy kibiców, sympatyków i członków klubu, dla których Biała Gwiazda to także sposób życia, silny, zahartowany w wielu przeciwnościach losu charakter, szlachetność i niezłomność.

Henryk Reyman - z Białą Gwiazdą w sercu

Polecamy do dalszej lektury: Symbole Wisły, a dokładnie: 
- Barwy

piątek, 1 czerwca 2018

Wycieczka piłkarsko-krajoznawcza - Biała Gwiazda w Belgii i Francji 1933

Kilka tygodni temu pani Agnieszka udostępniła nam prawie 90 zdjęć z kolekcji swojego dziadka Mariana Kilińskiego - bramkarza Wisły w latach 1922-33. W zbiorze tym znalazło się też kilkanaście zdjęć z wyjazdu Wisły na tournée do Belgii i Francji w 1933 roku. Fotografie te nie powstały jednak na boiskach piłkarskich, lecz podczas podróży i zwiedzania okolicznych atrakcji turystycznych. Zdjęcia te pokazują ówczesną drużynę Wisły w nowym świetle, od nieformalnej strony, jako grupę przyjaciół, którzy dobrze czują się w swoim gronie i świetnie spędzają razem czas. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Wisła otrzymała zaproszenie do Belgii z rąk Alfreda Verdycka, sekretarza belgijskiego związku piłki nożnej. Belgia i Polska miały już wcześniej nawiązane relacje piłkarskie, Belgowie byli z nich zapewne bardzo zadowoleni, skoro po tym jak gościli u siebie Reprezentację Polski i Reprezentację Krakowa w 1931 roku zdecydowali się na zaproszenie polskiej drużyny klubowej. O estymie dla Wisły niech świadczy fakt, że na rywala Białej Gwiazdy wyznaczono Reprezentację Belgii i FC Antwerp, czołowy zespół kraju. Wisła niejako przy okazji zakontraktowała 2 mecze na północy Francji i jeden w Paryżu. W małych miasteczkach Billy Montigny i Bruay Wiślacy zmierzyli się z Reprezentacją Polonii Francuskiej, w stolicy zaś zagrali z renomowanym Racing Club.

Trasa tournée Wisły z 1933 roku na współczesnej mapie (maps.google.com)

Tournée miało więc niebagatelne znaczenie sportowe - Biała Gwiazda grała z 3 naprawdę mocnymi drużynami, w tym z Reprezentacją Belgii. Wyjazd ten był też niezwykle ważny z patriotycznych względów. Pogranicze Francji i Belgii zamieszkiwała wówczas bardzo liczna Polonia. Był to rejon znany z górnictwa, wielu Polaków wyjechało tam za pracą. Na miejscu zaczęli organizować polskie stowarzyszenia, między innymi kluby piłkarskie, zrzeszone w Polskim Związku Piłki Nożnej we Francji. To spośród ich zawodników wyłoniono Reprezentację Emigracji. Przyjazd Wisły już na wiele miesięcy wcześniej wzbudził wielkie zainteresowanie Polaków, a czasopismo polonijne "Narodowiec" ufundowało specjalny Puchar.

Drużyna Wisły z wizytą w redakcji Narodowca - polonijnej gazety we Francji, Raz Dwa Trzy z 30 maja 1933

Największy splendor towarzyszył oczywiście spotkaniu z Reprezentacją Belgii. Mecz ten odbył się na słynnym stadionie Heysel. Wówczas był to nowy i nowoczesny obiekt - stadion otwarto 3 lata wcześniej by uczcić 100 rocznicę niepodległości Belgii, boisko posiadał oświetlenie elektryczne. Właśnie tam Wisła została pierwszym polskim klubem, który rozegrał mecz przy sztucznym świetle. Mecz zaszczycił swą obecnością król Albert i następca tronu książę Leopold, spotkanie oglądało też kilku ministrów i generałów, burmistrz Brukseli, posłowie i senatorowie. Ogółem widzów zgromadziło się około 30-35 tysięcy. Król Albert miał pozostać tylko do przerwy, gra jednak tak mu się spodobała, że został do końca, po czym zszedł na murawę osobiście pogratulować Wiślakom pięknej postawy. 

Z kronikarskiego obowiązku odnotować należy wyniki - Biała Gwiazda niestety wszystkie mecze przegrała: 
Bez wątpienia na formę Wisły miała wpływ intensywność tournée - 5 spotkań rozegrano w zaledwie 9 dni. 

Tyle o części oficjalnej tournée z 1933 roku, przejdźmy do tego, co zawiera prywatny album Mariana Kilińskiego.

Możemy na przykład przekonać się, jak Wiślacy podróżowali. Oto cała ekipa zgromadzona przy swoim autobusie. Ciekawe jak z takim pojazdem poradziłby sobie pan Zdzisław, kierowca naszej współczesnej "Smoczycy".


Uwagę z pewnością przyciąga elegancja Wiślaków. Występują tu prywatnie, w czasie zwiedzania, a jednak wszyscy ubrani są w garnitury i noszą krawaty.


Zabawmy się przez chwilę w bloga modowego. 
U Wiślaków w sezonie wiosenno-letnim 1933 królowały nienagannie skrojone marynarki. Dominowały wzory jednorzędowe, choć Marian Kiliński udowadniał, że garnitur dwurzędowy też znakomicie się prezentuje. Kolory ciemne - na jasne garnitury pozwolili sobie tylko młodsi zawodnicy: Artur Woźniak i Stefan Lubowiecki - i raczej gładkie (prążkowany garnitur nosi jedynie Karol Bajorek). Do marynarki dopasowane stylem i kolorem spodnie, w swobodniejszej zaś wersji dopuszczalne były pumpy, czyli spodnie z bufiastymi nogawkami kończącymi się za kolanem. Takie spodnie wybrali Antoni Łyko, Ferdynand Pachner, Jan Kotlarczyk i Mieczysław Jezierski dodając swojej nienagannej elegancji odrobinę luzu. Dobrze dobrane pumpy są w jaśniejszym kolorze od samej marynarki. Krawaty obowiązkowe. Strój warto było dopełnić szykownymi dodatkami: kapeluszem (jak Jan Reyman i Stanisław Czulak), wpinką w klapie marynarki (dostrzegamy je u Karola Bajorka, Jana Kotlarczyka i Mieczysława Jezierskiego), poszetką w brustaszy (Jan Kotlarczyk). Tak ubrani Wiślacy mogli wzbudzać podziw na ulicach Brukseli i Paryża. 



Drużyna Wisły przed Łukiem Triumfalnym w parku Cinquantenaire w Brukseli. Poniżej współczesny widok tego miejsca

Źródło: Jorisvo, za parkinn.com 

Więcej zdjęć ze spaceru Białej Gwiazdy w parku Cinquantenaire:



Mimo napiętego programu sportowego Wiślacy znaleźli czas na - zapewne półdniową - wycieczkę do Waterloo na przedmieściach Brukseli. Było to miejsce, w którym w 1815 roku swoją ostatnią bitwą dowodził Napoleon Bonaparte. Porażka Francuzów sprawiła, że w Europie zapanował porządek ustalony w czasie obrad Kongresu Wiedeńskiego. Dla Polaków oznaczało to umocnienie władzy Rosjan, Niemców i Austriaków nad polskimi ziemiami. Musiało minąć przeszło sto lat, by układ sił politycznych wtedy ustalony uległ załamaniu, pozwalając Polakom wybić się na niepodległość. 

Wiślakom w czasie zwiedzania monumentalnego kopca upamiętniającego Bitwę pod Waterloo musiały towarzyszyć refleksje nad skomplikowanymi dziejami Polski. Odrodzona Polska miała wtedy raptem 15 lat, a niektórzy z członków drużyny osobiście brali udział w walkach o niepodległość. 

Pamiątkowe zdjęcie na tle przeszło 40-metrowego kopca upamiętniającego Bitwę pod Waterloo


Wiślacy weszli też na szczyt kopca, skąd roztacza się widok na dawne pole bitwy. 

Kopiec w Waterloo, widok współczesny. Foto: Jean-Pol Grandmont, wikipedia

Czym byłby wyjazd do Francji bez wizyty w paryskiej kawiarni? 


Powyższe zdjęcie jest bardzo wymowne - oto cała drużyna zgromadziła się przy jednym stoliku i z uwagą przygląda się czemuś. Nie wiemy, czy ustalają trasę podróży, taktykę na najbliższy mecz, czy też może czytają sprawozdanie ze swojego ostatniego występu, wiemy natomiast, że pośrodku siedzi Henryk Reyman - kapitan drużyny. To właśnie wokół niego zebrali się koledzy z zespołu, słuchają tego, co ma do powiedzenia. Henryk Reyman był liderem drużyny nie tylko na boisku. Po latach widoczny na zdjęciu Jan Kotlarczyk wspominał: "to muszę powiedzieć, że cieszył się on olbrzymim autorytetem i wszyscy słuchali go, jakbyśmy byli żołnierzami".

Chwila odpoczynku w ogródku kawiarnianym przed dalszą podróżą (w głębi widać autobus Wiślaków)


Wspólny obiad w restauracji

Nie ma drużyny piłkarskiej bez dobrej atmosfery pomiędzy zawodnikami. Przedwojenni piłkarze traktowali Wisłę Kraków jak swój dom rodzinny, koledzy z zespołu byli dla siebie jak bracia - w niektórych przypadkach dosłownie (Jan i Henryk Reymanowie, Jan i Jóżef Kotlarczykowie), a w innych metaforycznie. 



W wyprawie do Belgii i Francji w 1933 roku brali udział (w nazwiskach zawarte są linki do obszerniejszych biografii):

Marian Kiliński
Henryk Reyman
Adam Obrubański
Józef Kotlarczyk
Jan Kotlarczyk
Ferdynand Pachner 
Edward Ałaszewski
Stefan Lubowiecki
Władysław Szumilas 
Karol Bajorek
Jan Reyman
Stanisław Czulak
Aleksander Pychowski 
Antoni Łyko
Artur Woźniak
Mieczysław Jezierski

Więcej informacji o tym tournée tutaj. 

Cały album zdjęć Mariana Kilińskiego dostępny jest pod tym linkiem.